Tytuł
książki: Sześć cztery
Autor: Hideo
Yokoyama
Wydawnictwo: Literackie
Ilość
stron: 748
Data
wydania: 23.05.2018
W styczniu 1989 roku zrozpaczeni rodzice przez pięć
dni wykonywali polecenia bezlitosnego porywacza ich siedmioletniej córki.
Niestety sprawa skończyła się tragicznie – nie zobaczyli swojej córki żywej, a
sprawcy nigdy nie schwytano. W grudniu 2002 roku policjant Yoshinobu Mikami od
trzech miesięcy bezskutecznie poszukuje swojej nastoletniej córki, która
zaginęła, w pracy jednak pochłaniają go przygotowania do wizyty komisarza
generalnego policji. Wizyta ta została zaplanowana w związku z porwaniem sprzed
prawie czternastu lat. Czy na rok przed przedawnieniem uda im się wymierzyć
sprawiedliwość?
Hideo Yokoyama jest japońskim pisarzem, wielokrotnie
nagradzanym za swoje powieści kryminalne oraz opowiadania. Część z nich została
zekranizowana. Autor ten jest dwukrotnym laureatem Kono Mystery ga Sugoi! –
wyróżnienia za najlepszą powieść w kategorii mystery fiction. „Sześć cztery” to
powieść zapowiadana jako japońskie „Millennium”. Czy to porównanie jest
słuszne? Moim zdaniem nie do końca powinno się używać tego sformułowania, uważam
je po prostu za nietrafione. Nie ujmuje to jednak niczego tej książce, ponieważ
w ciągu zaledwie sześciu dni sprzedano 1 000 000 egzemplarzy, stała
się bestsellerem w Japonii, została obsypana literackimi nagrodami, a także
przeniesiona na mały i duży ekran.
Sięgając po tę książkę trzeba mieć świadomość tego,
że obszerność tej pozycji ma związek z tym, że akcja jest dość powolna i
rozwija się stopniowo. Napięcie zostało tu dobrze zbudowane, ale zwolennicy
szybkich i częstych zwrotów akcji nie będą zachwyceni tą lekturą. Mi jednak
przypadło do gustu to jak autor szczegółowo przedstawił japońską społeczność i
ich kulturę. Autor nie szczędził opisów dotyczących ich codzienności,
zwyczajów, czy potraw, a kiedy pojawiała się w tekście niezrozumiała nazwa to
na dole strony znajdują się przypisy wyjaśniające dane słowo.
Styl autora jest lekki i mi się dobrze czytało tę
książkę. Początkowo jednak myliły mi się imiona niektórych bohaterów i przez
sporą część książki ciężko było mi odróżnić od siebie dwie damskie postaci, których
imiona brzmią podobnie. Yokoyama w „Sześć cztery” przedstawił czytelnikowi
biurokrację panującą w japońskiej policji, a także zależności i układy między
funkcjonariuszami, a dziennikarzami. Właściwie to byłam zaskoczona tym, jaką
rolę odgrywali i jak wiele mogli zdziałać.
Mam jednak pewne zastrzeżenia do wątku zniknięcia
Ayumi, czyli córki Mikamiego. Nie znalazłam się w takiej sytuacji jak on, ale
liczyłam, że ten wątek zostanie bardziej rozwinięty. I nie jestem przekonana,
czy ktoś inny na jego miejscu też by nie wykorzystywał wszystkich możliwych
środków, aby odnaleźć córkę. Niby było to w tekście wyjaśniane, ale do mnie
jakoś to nie przemówiło. A poza tą jedną drobną sprawą (bo ten wątek został
zepchnięty na dalszy plan) to bardzo polubiłam głównego bohatera. To taki
funkcjonariusz z krwi i kości. Nie wahał się przed niczym, nie straszne mu były
konsekwencje, a kiedy nie wiedział jak ruszyć dalej wykazywał się świetną
intuicją i potrafił podjąć ryzyko.
„Sześć cztery” to bardzo dobra lektura. Z wolno
rozwijającą się akcją, trzymająca w napięciu, a także przybliżająca czytelnikowi
nieco japońskiej kultury. Nieczęsto czytam japońskie książki i muszę to zmienić,
bo bardzo je polubiłam, choć wydaje mi się, że są specyficzne i nie każdemu
przypadną do gustu.
Moja
ocena: 7/10
Jestem ciekawa tej książki.:)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)
Usuń