Tytuł książki: Tusz
Oryginalny tytuł: Ink
Autor: Alice Broadway
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 384
Data premiery: 05.09.2018
Każdy ważny moment w życiu zostawia ślad na skórze
naznaczonych w postaci związanego z nim tatuażu. Po śmierci wykonywane są
księgi ze skór, które pozwalają zostać im zapamiętanymi na zawsze. Leora Flint
jest przekonana, że jej niedawno zmarły ojciec był najlepszą osobą jaką znała.
Okazuje się jednak, że ktoś próbował coś zmienić w jego księdze, a ona doznaje
szoku, kiedy wychodzi na jaw, że tak naprawdę nie znała Joela. Czy uda jej się
sprawić, aby został zapamiętany?
Alice Broadway debiutowała „Tuszem” rozpoczynając
tym samym cykl „Księgi skór”. Myślę, że pierwszą rzeczą, która przyciąga uwagę
to zdecydowanie okładka, która pięknie się mieni, a także wspaniale oddaje
główny motyw książki, jakim są tatuaże. Jednak
opis również mnie zaciekawił i postanowiłam sprawdzić, czy ta historia
młodzieżowa przypadnie mi do gustu.
Tym, co zwykle najbardziej cenię w książkach
fantastycznych jest kreatywność autora. I muszę przyznać, że jestem pod
wrażeniem świata, który wykreowała w tej książce Broadway. Autorka w głównej
mierze skupiła się tu na ogromnej roli tatuaży i to z ich powodu ludzie zostają
podzieleni na naznaczonych oraz nienaznaczonych, z których ci drudzy rzekomo
stwarzają zagrożenie i zostali wygnani. Ale czy na pewno są zagrożeniem? Czy to
tylko zdanie osób będących u władzy, którym przeszkadza „odmienność”? Ten motyw
został opisany bardzo szczegółowo, każdy tatuaż odgrywa istotną rolę – część z
nich można wybrać samodzielnie, a część z nich pojawia się po jakimś konkretnym
zdarzeniu, na przykład lewa ręka jest zarezerwowana dla przestępstw i można je
również odróżnić po grubości linii oraz po kolorze tuszu.
Drugą bardzo istotną rzeczą w życiu społeczeństwa wykreowanego
przez Broadway są księgi wykonane po śmierci danej osoby z poszczególnych
fragmentów jej skóry. Tak aby bliscy oglądając kolejne jej strony mogli zawsze
o nich pamiętać. Jednak, aby taka księga trafiła do rodziny zmarłego, na ceremonii
ważenia dusz musi zapaść decyzja, że była to dobra osoba. W przeciwnym razie
księga zostaje spalona na oczach najbliższych, a zmarły zostaje skazany na
zapomnienie. Być może młodszym czytelnikom może się to wydać obrzydliwe lub
drastyczne, ja jednak uważam ten pomysł za oryginalny.
Styl Broadway jest lekki i książkę czyta się
naprawdę szybko. Mam jednak zastrzeżenie, że poza powyższym, zabrakło mi
większej ilości informacji o świecie, w którym żyje Leora. Być może autorka
zostawiła to na kolejne tomy, ale czuję pewien niedosyt. Książka mogłaby dla
mnie być trochę obszerniejsza na rzecz przekazania większej wiedzy czytelnikowi
o czytanej rzeczywistości.
Główna bohaterka była dla mnie trochę nijaka. Z jednej
strony zrozpaczona po śmierci ojca i próbująca za wszelką cenę zadbać o jego
dobre imię, a z drugiej strony trochę nieporadna, niezdarna, chętnie polegająca
na innych, nawet jeśli to nowo poznana osoba, o której wie bardzo niewiele. Nie
zrobiła na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, uważam, że to taka typowa nie
do końca dopracowana postać z książek młodzieżowych.
„Tusz” to książka, którą cenię za pomysłowość
autorki, bo ta zdecydowanie jest warta poświęcenia czasu na jej przeczytanie.
Chcę jednak więcej i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu!
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.
Książka nie dla mnie, ale okładka mi się podoba.:)
OdpowiedzUsuńJest piękna :)
Usuńrzeczywiście okładka przyciąga oko :) fabuła również mnie zaciekawiła. Tym bardziej, że nadal część społeczeństwa jest podzielona względem tatuaży, uważając je za element kryminalnej przeszłości, dlatego ten podział wydaje się być jak najbardziej aktualny.
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jakie będą moje wrażenia po lekturze tej książki, a bardzo chcę ją przeczytać ;)
Mam nadzieję, że Ci się spodoba :)
Usuń