Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: Edipresse
Ilość stron: 312
Data wydania: 14.11.2018
Amelia Diamond to znana i uwielbiana aktorka, która
naprawdę nazywa się Sylwia Nowak. Wydaje się mieć wszystko – dwójkę dzieci,
kochającego męża, piękny dom, a także urodę. Przed publicznością kreuje się na
bardzo rodzinną osobę, a Święta to wyjątkowy czas. W tym roku jednak będzie
zmuszona spędzić je inaczej niż zazwyczaj, ponieważ z powodu śmierci siostry
musi przygarnąć jej córkę. Dla kogoś innego nie stanowiłoby to zapewne
problemu, ale dla Sylwii, która ma wiele do ukrycia, będzie to ogromnym
wyzwaniem.
Krystyna Mirek to autorka ponad dwudziestu powieści
obyczajowych. Z wykształcenia jest polonistką i przez wiele lat pracowała w
szkole. Powieści tej autorki cieszą się sporym zainteresowaniem i od dawna
chciałam zapoznać się z jej twórczością. Jako, że w przedświątecznym okresie
lubię czytać książki związane z tą tematyką, postanowiłam sięgnąć po tę
najnowszą.
Styl autorki jest lekki, czyli dokładnie taki,
jakiego oczekiwałam po tego typu powieści. Książkę czyta się bardzo szybko i
przyjemnie. Głównym wątkiem jest niespodziewany gość w życiu Sylwii, natomiast
przeplata się z fragmentami dotyczącymi problemów, jakie spadły na rodzinę pani
Zosi. Pani Zosia to postać, która od razu zyskała moja sympatię, bo to taka
starsza kobieta, która ma już wnuki, ale bardzo mądra i pełna ciepła. A co do
głównej bohaterki to miałam z nią pewien problem, bo zachowywała się często
absurdalnie. Zupełnie jak kobieta bez serca, a w głębi duszy miała obawy jak
każdy, np. chciała uniknąć zranień, czy rozczarowań.
Krystyna Mirek postawiła tutaj na trudne i życiowe
tematy. Podoba mi się to jak zostało tu pokazane życie gwiazdy telewizyjnej od
kulis. Pieniądze oraz kariera nie zawsze idą w parze ze szczęściem, o czym
mogła się boleśnie przekonać główna bohaterka tej powieści. Okazuje się, że
przyklejone uśmiechy w blasku fleszy, po powrocie do domu natychmiast zostają
odklejone. A to jak funkcjonowała jej rodzina, odkąd Nowak stała się rozpoznawalna
było zwyczajnie przykre. Autorka ukazała tu, że mimo pieniędzy i popularności,
najważniejszych rzeczy nie da się kupić.
„Tylko jeden wieczór” to opowieść o zagubieniu,
wieloletnich konfliktach rodzinnych, a także o tym jak istotna jest rozmowa
między dwójką ludzi. Względem książek o tematyce świątecznej, nie mam zwykle
wielkich oczekiwań. Zależy mi jedynie na tym, żeby były lekkie i wprowadziły
mnie w świąteczny nastrój. Tutaj to znalazłam, a oprócz tego podoba mi się to,
jakie wartości zdecydowała się tu poruszyć autorka. Miło spędziłam czas przy
tej pozycji i polecam ją.
Moja ocena: 6/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Edipresse.
Po książki tej autorki, zawsze sięgam z ogromną przyjemnością. Tę również mam w planach. 😊
OdpowiedzUsuńA która podobała Ci się najbardziej? :) Bo chcę za jakiś czas sięgnąć po kolejną.
UsuńJeszcze nie spotkałam się z twórczością tej autorki. Na sezon świąteczny już za późno, ale może w nowym roku. :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie!
Polecam :)
Usuń