poniedziałek, 30 grudnia 2019

[Przedpremierowo] Harlan Coben – O krok za daleko

[Przedpremierowo] Harlan Coben – O krok za daleko

Tytuł książki: O krok za daleko
Oryginalny Tytuł: Run away
Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 448
Data premiery: 15.01.2020


Paige, córka Simona Green’a kilka miesięcy temu zaginęła bez śladu. Zrozpaczony mężczyzna nie traci nadziei i nie zaprzestaje swoich poszukiwań. Pewnego dnia natrafia na nią w Central Parku, gdzie narkomani grają, zarabiając w ten sposób na życie. Ojciec czeka aż jego córka dokończy swój „koncert” i pragnie z nią porozmawiać. Jednak na drodze staje mu jej chłopak Aaron, przez co dziewczyna po raz kolejny mu się wymyka. Jakiś czas później w ich wspólnym mieszkaniu zostają znalezione zwłoki narkomana, a Paige ponownie przepadła bez śladu. Czy to ona dokonała tej zbrodni? W co się wplątała?

„Widziałem to już nie raz i jeszcze nie raz zobaczę. To przez diabła… który w ciebie wstępuje. Maca i dźga, aż znajdzie twoje słabe miejsce, a wtedy przedostaje się przez skórę i wnika do krwi.”

Harlan Coben to autor, którego większość z Was zapewne dobrze zna. Swoją trzecią książką „Bez skrupułów” opublikowaną w 1995 roku, zdobył uznanie czytelników. Jako pierwszy współczesny autor otrzymał trzy prestiżowe nagrody literackie przyznawane w kategorii powieści kryminalnej, między innymi Edgar Allan Poe Award. Coben to mój ulubiony pisarz, a każdej z jego książek wyczekuję z niecierpliwością. Kiedy tylko otrzymałam przedpremierowo „O krok za daleko” od razu zaczęłam ją czytać.

„W życiu jest niewiele chwil prawdziwego szczęścia. Przeważnie nie zdajesz sobie sprawy, że je przeżywasz, dopóki nie przeminą.”

Styl autora w najnowszej powieści jest dokładnie taki, jakiego można się spodziewać znając jego twórczość. Coben posługuje się prostym, zrozumiałym językiem, a do swoich książek przemyca sporo humoru. Tym razem jest bardzo podobnie, choć odrobinę mniej tu zabawnych ciętych ripost, czy sarkazmu niż np. w serii z Bolitarem. Nie zmienia to jednak faktu, że od tej lektury ciężko było mi się oderwać. Coben porusza tu istotne tematy takie jak narkotyki, czy sekty. Na przykładzie Paige autor pokazał jak z młodej, zdolnej osoby, mającej przed sobą świetne perspektywy, można się stoczyć na dno. Ale także przedstawia wpływ sekt na osoby podatne na manipulację.

„Wrażenie jest często ważniejsze niż prawda.”



Simon jest zrozpaczonym ojcem, który nie może się pogodzić z tym, jaką drogę wybrała jego najstarsza córka Paige. Choć z żoną Ingrid, podjęli decyzję, że zaprzestaną poszukiwań, on nie może się z tym pogodzić i prowadzi własne śledztwo. Wykazał się inteligencją, a także odwagą, ponieważ wielokrotnie narażał swoje życie dla córki. Ingrid początkowo wzbudzała we mnie mieszane odczucia, ponieważ to właściwie ona wymusiła na mężu decyzję o zaprzestaniu poszukiwań Paige. Choć nie znalazłam się nigdy w podobnej sytuacji to ciężko było mi zrozumieć jej postępowanie. Jednocześnie była również dość tajemniczą postacią i bardzo byłam ciekawa, co ukrywała. Ostatecznie nie do końca udało mi się rozwiązać tą zagadkę i Cobenowi udało się mnie zaskoczyć.

„Nie ma w życiu wielu okazji, żeby zostać bohaterem. Więc należy korzystać, kiedy się nadarzy.”

Podsumowując, „O krok za daleko” to kolejny, świetny thriller Cobena. Powieść ta jest wielowątkowa, dynamiczna, a przede wszystkim, kiedy wydaje się, że już znamy rozwiązanie, okazuje się, że się myliliśmy. Żałuję jedynie, że książka ta skończyła się tak szybko.

„Życie wracało do normalności. I było to dobre życie. Naprawdę dobre. A w takiej sytuacji lepiej nie budzić licha.”

Moja ocena: 8/10


Za przedpremierowy egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Albatros.


sobota, 21 grudnia 2019

Kod Dedala - recenzja filmu

Kod Dedala - recenzja filmu



7 grudnia miałam okazję przedpremierowo obejrzeć "Kod Dedala", który swoją premierę w Polsce miał 20.12.2019 r. Dzisiaj pierwszy raz na swoim blogu chciałabym się podzielić opinią na tematu filmu. Produkcja ta opowiada o dziewięciu tłumaczach, którzy mają pracować nad tłumaczeniem kontynuacji bardzo popularnej serii. W tym celu zgadzają się na zamknięcie w luksusowym bunkrze, jednak bez dostępu do internetu, czy też możliwości kontaktu z bliskimi. Mimo dość sporych zabezpieczeń, wydawca otrzymuje wiadomość, iż jeśli nie wpłaci określonej sumy pieniędzy, treść książki zostanie udostępniona. Jak to możliwe? I kto za tym stoi?

Napisanie, że ten film powstał na faktach to zbyt wiele, jednak pewna prawdziwa historia zainspirowała reżysera Regisa Roinsarda do opowiedzenia swojego pomysłu na dużym ekranie. "Inferno" to czwarty tom serii Dana Browna o Robercie Langdonie. Nad przekładem tej powieści pracowało dwunastu tłumaczy z różnych krajów, zamkniętych w bunkrze we Włoszech. Sytuacja ta tak wpłynęła na wyobraźnię Roinsarda, że postanowił stworzyć thriller, w którym wykorzysta ten pomysł. Oryginalny francuski tytuł tego filmu brzmi "Lec Traducteurs", co w tłumaczeniu na nasz język oznacza "Tłumacze". Trochę moim zdaniem niepotrzebnie został on zmieniony na kolejne nawiązanie do twórczości Browna.

Przed przystąpieniem do obejrzenia "Kodu Dedala" zapoznałam się zarówno z opisem jak i twórcami oraz aktorami. Patrząc na obsadę powinna to być świetna rozrywka. Lambert Wilson i Olga Kurylenko to osoby, po których spodziewałam się najwięcej. Niestety się zawiodłam, bo ich gra aktorska w tym filmie była na bardzo niskim poziomie. Kurylenko przyciąga uwagę widza swoją urodą, choć w tym przypadku jedynie tym, bo jej mimika twarzy była bardzo uboga. Osobą ratującą ten film i całkowicie skradającą każde ujęcie, w którym się pojawia jest Alex Lawther. Jest on młodym artystą, który może być kojarzony z popularnego na Netflixie serialu "The End of the F***ing World". W "Kodzie Dedala" w mojej opinii wykonał kawał dobrej roboty i trochę uratował tę produkcję, bo warto się na nią wybrać do kina, między innymi ze względu na Lawthera.

Przechodząc do oceny fabuły muszę wspomnieć, że pomysł mnie zaintrygował. Pojawia się tutaj sporo zwrotów akcji, które jednak nie do końca zaskakują. Udało mi się przewidzieć, kto stoi za szantażem wycieku tekstu, natomiast nie do końca wpadłam na to jak się to udało. Reżyser starał się mylić widza, jednak w mojej ocenie, mało skutecznie. 

Podsumowując, "Kod Dedala" to film, który warto obejrzeć ze względu na Lawthera, pomysł na fabułę oraz żeby wyrobić sobie własną opinię. Mnie nie trzymała ta produkcja w napięciu i nie śledziłam dalszych losów w przejęciem. Uważam, że potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany. Nie odradzam jednak oglądania tego filmu, ponieważ z pewnością może umilić popołudnie. Jednak zaraz po obejrzeniu, widz raczej o nim zapomni.

czwartek, 19 grudnia 2019

Agnieszka Lis – Zapach goździków

Agnieszka Lis – Zapach goździków
Tytuł książki: Zapach goździków
Autor: Agnieszka Lis
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 336
Data wydania: 30.10.2019

Pewnego grudniowego dnia, kiedy każdy myśli o świątecznych przygotowaniach, Arkadiusz otrzymuje telefon dawnego znajomego. Nie ukrywa swojego zdziwienia, ponieważ nie rozmawiali od blisko czterdziestu lat. Mężczyzna przyjmuje jednak zaproszenie i zgadza się na spotkanie. Umawiają się w warszawskiej restauracji Prowansja, którą odziedziczył przyjaciel Arkadiusza. Czego chce od niego mężczyzna i dlaczego odezwał się po tylu latach?

Agnieszka Lis jest pisarką, zaś z wykształcenia pianistką oraz dziennikarką. Przez wiele lat pracowała w korporacjach jako handlowiec. Przez wiele lat publikowała w branżowych czasopismach muzycznych (np. Hi-Fi, Muzyka) oraz w magazynach Studio i Klasyka. Oprócz pisania książek, zajmuje się również nauką gry na fortepianie, a także prowadzi zajęcia "uczytelniające" dla dzieci.

Kiedy dowiedziałam się o nowej powieści Lis oraz że będzie ona świąteczną opowieścią, wiedziałam że sięgnę po nią w ciemno. Czy przypadła mi ta lektura do gustu? I tak i nie. Nie jest to najlepsza książka tej autorki, ale z pewnością nie jest też zupełnie zła. Lis w tej powieści porusza tutaj dość szczegółowo takie dziedziny jak winnice i rodzaje win, muzykę, a także sztukę (np. poprzez wyjście bohatera do filharmonii). Widać, że autorka posiada sporą wiedzę w tych tematach, natomiast myślę, że zbyt duża ilość opisów może być przytłaczająca i nużąca dla osób, które się na tym nie znają lub nie interesują. Choć jest tu świąteczny klimat to moim zdaniem trochę go tu za mało.

Bohaterowie w moim odczuciu zostali nie do końca dopracowani. Ciężko było mi ich polubić, czy zrozumieć czasami ich absurdalne zachowania. Arkadiusz mimo, iż jest rozwodnikiem, utrzymuje na tyle dobre stosunki z byłą małżonką, że razem spędzają Święta. Choć ona akurat przyprowadza ze sobą swojego nowego męża. U Klemensa, przyjaciela mężczyzny też jest dość nietypowo. Dawne urazy, wciąż są żywe. Niektóre sytuacje były dla mnie absurdalne, choć może wynika to z tego, że postaci w tej powieści są dość majętni, otaczają się pięknymi i drogimi rzeczami, a wtedy podejście do wszystkiego się zmienia.


"Zapach goździków" to powieść, która ma przepiękną okładkę przyciągającą wzrok, której niestety treść nie do końca jest równie urzekająca. Książka ta opowiada o sile rodziny, konfliktach, a także problemach finansowych. Niestety akcja toczy się dość wolno, a mnogość opisów sprawiała, że lektura to mi się dłużyła. Doceniam ją jednak za wartości, które przekazuje, a także za świąteczny klimat.

Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


wtorek, 17 grudnia 2019

Agata Przybyłek – Bądź moim światłem

Agata Przybyłek – Bądź moim światłem

Tytuł książki: Bądź moim światłem
Autor: Agata Przybyłek
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 368
Data wydania: 30.10.2019

Pewnego listopadowego wieczoru Gdańsk pogrąża się w ciemności z powodu awarii prądu. Magda wraca do domu z zakupami, a jej telefon się rozładował. Na szczęście na pomoc przybywa jej mężczyzna użyczający latarki w telefonie. Wspólny spacer w ciemnościach oraz rozmowa, sprawiają, że między tą dwójką rodzi się wyjątkowe zrozumienie. Nic więcej jednak nie może się wydarzyć, ponieważ na kobietę w domu czeka mąż. Jaką decyzję podejmie Magda? Czy uda jej się wyjść z tej sytuacji nikogo nie raniąc?

Agata Przybyłek jest pisarką i psychologiem. Jej pierwsza powieść "Nie zmienił się tylko blond" ukazała się w 2015 roku. Obecnie ma na swoim koncie już kilkanaście powieści, które stały się bestsellerami. Swoją karierę pisarską rozpoczęła, kiedy chciała sobie poradzić z zawodem miłosnym. Choć przeczytałam dopiero kilka książek tej autorki to przypadły mi do gustu i bardzo byłam ciekawa tej najnowszej.

Akcja "Bądź moim światłem" rozpoczyna się w listopadzie i rozgrywa się przez około miesiąc czasu. W związku z tym jest to lektura bardziej zimowa ze względu na warunki atmosferyczne takie jak śnieg, czy mróz. Natomiast wątku świątecznego jest tutaj bardzo mało. Sądzę, że z tego powodu warto od tej książki zacząć sięganie po zimowo-świąteczne lektury. Muszę przyznać, że spodziewałam się kolejnej lekkiej, trochę przesłodzonej historii, którą przeczytam bardzo szybko i równie szybko sięgnę po kolejną. Pomyliłam się, ponieważ Przybyłek zawarła tu potężny ładunek emocjonalny, a także skłania czytelnika do refleksji nad słusznością i moralnością wyborów głównej bohaterki.

Bohaterowie tej powieści są wyraziści i nie pozostawiają czytelnika obojętnego. Magdę albo się polubi albo nie, ale jedno jest pewne - Przybyłek dała jej trudny wybór. Kobieta kiedyś była szczęśliwą mężatką, a wraz z ukochanym łączyły ich wspólne pasuje i wydawać by się mogło, że lepiej już być nie może. Jednak zdarzyła się w ich życiu tragedia, która sprawiła, że Paweł stał się arogancki i zgorzkniały. Zamiast walczyć, poddał się, a ich szczęście dobiegło końca. Zaś Michał to mężczyzna, który widząc kobietę w potrzebie, nie waha się jej pomóc.

"Bądź moim światłem" to wspaniała zimowa historia, która skłoni do refleksji i poruszy serce każdego czytelnika. Na długo po skończeniu tej powieści, nie mogłam o niej zapomnieć. Czy w sytuacji, w której znalazła się główna bohaterka można podjąć decyzję, która nikogo nie zrani? Książka ta niesie ze sobą spory ładunek emocjonalny i jest dość smutna oraz nostalgiczna, ale jednocześnie bardzo dobra!



Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


niedziela, 15 grudnia 2019

Gabriela Gargaś – Szczęście przy kominku

Gabriela Gargaś – Szczęście przy kominku

Tytuł książki: Szczęście przy kominku
Autor: Gabriela Gargaś
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 344
Data wydania: 30.10.2019

"Antykwariat z książką i kawą" to wyjątkowe miejsce, w którym można napić się malinowej herbaty, przeczytać książkę, a przede wszystkim porozmawiać z Bunią. Kobieta ta zawsze wysłucha, służy dobrą radą i zrozumieniem. Kiedy wokół ludzie myślą o świątecznych przygotowaniach, ich głowy zaprzątają również różne problemy. Czy Bunia znajdzie lek na ich troski? 

Gabriela Gargaś jest autorką kilkunastu powieści, które stały się bestsellerami. Jej książka "Pośród żółtych płatków róż" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 portalu Lubimy Czytać w kategorii Literatura obyczajowa i romans. Jej życiowe motto brzmi: "Sztuką życia jest umieć cieszyć się małym szczęściem". Choć przeczytałam dopiero dwie książki Gargaś to zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie i z ogromną ciekawością sięgnęłam po jej kolejną powieść.

Styl autorki jest przyjemny i lekki, choć poruszone są tu trudniejsze tematy. Niestety w moim odczuciu trochę za mało pojawiło się tu świątecznej atmosfery. Niby jest kilka fragmentów dotyczących przygotowań do Świąt, natomiast moim zdaniem w świątecznej książce powinno ich być więcej. Natomiast dzięki temu, że Gargaś skupiła się na ludzkich problemach i emocjach, z pewnością wzruszy większość czytelników, a także skłoni ich do refleksji.

Bunia jest starszą panią, która potrafi każdego wysłuchać, a także chętnie dzieli się swoją mądrością życiową i dobrą radą. To taka ciepła i serdeczna osoba, której nie sposób nie obdarzyć zaufaniem i się jej nie zwierzyć. Iga jest samotną matką, ale oprócz córką, opiekuje się również dziadkiem chorującym na Alzheimera. Małżeństwo Laury i Krzysztofa przechodzi kryzys, odkąd w ich życiu pojawiło się nieplanowane dziecko. Kuba cierpi po rozstaniu z narzeczoną, która zaprosiła go na ślub z innym. Zaś Michał (syn Buni) nie radzi sobie z córką, która przechodzi okres buntu i nie chce mieć z nim kontaktu. Gargaś wykonała świetną robotę, ponieważ wykreowani przez nią bohaterowie są zwyczajni, nie pozbawieni wad oraz problemów.


"Szczęście przy kominku" to powieść chwytająca ze serce, która wywoła w czytelnikach łzy. Pojawia się tu wiele fragmentów nostalgicznych, ale również tych radosnych. Książki Gargaś są magiczne i choć trochę zbyt mało było tu dla mnie świątecznego klimatu to polecam Wam tę powieść.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


piątek, 13 grudnia 2019

Magdalena Kubasiewicz – Wigilijny pech

Magdalena Kubasiewicz – Wigilijny pech

Tytuł książki: Wigilijny pech
Autor: Magdalena Kubasiewicz
Wydawnictwo: W.A.B.
Ilość stron: 336
Data wydania: 27.11.2019

Diana Dąbrowska, zwana Didi nie lubi Świąt Bożego Narodzenia. To, co dla innych wiąże się z radością, ubieraniem choinki, pieczeniem pierniczków, kupowaniem prezentów oraz kolędowaniem, dla niej jest katorgą. W tym roku będzie jej wyjątkowo trudno przebrnąć przez ten okres, ponieważ w pierwszy dzień Świąt odbędzie się ślub jej młodszej siostry. A ona będzie musiała pojawić się na nim sama. Czy może być jeszcze gorzej?

Magdalena Kubasiewicz urodziła się w 1990 roku. Pochodzi z województwa świętokrzyskiego, ale obecnie mieszka oraz pracuje w Krakowie. Ukończyła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Najbardziej uwielbia fantastykę, ale pisze książki w różnych gatunkach literackich. Należy do Hardej Hordy, czyli grupy zrzeszającej kilkanaście pisarek fantastyki. Twórczość Kubasiewicz była mi do tej pory nieznana, więc przy okazji dobrze zapowiadającej się powieści świątecznej, postanowiłam do zmienić.

Styl autorki jest lekki, choć porusza tu ona trudne tematy. Piękna okładka może sugerować historię miłosną, lecz ten wątek jest tu zepchnięty na dalszy plan i pojawia się dopiero na końcu książki. Kubasiewicz w swojej powieści postanowiła przybliżyć czytelnikom bardziej smutną i refleksyjną stronę Świąt. Niestety nie dla każdego jest to beztroski okres rodzinny i pełen szczęścia. Niektórzy nie są w stanie uciec w tych dniach od swoich trosk.

Trochę szkoda było mi Diany, ponieważ ja osobiście uwielbiam Święta i to przykre, że komuś mogą się one tak źle kojarzyć. W jej przypadku złożyło się na to wiele czynników, choć najważniejszym było to co uczynił jej ktoś, kto powinien być dla niej jedną z najbliższych jej osób. Jej siostry - Irena i Edyta również nie mają kolorowo. Irena ma nienajlepszą relacje ze swoją teściową, która zawsze wszystko wie najlepiej, lubi się we wszystko wtrącać, a także daje do zrozumienia, że ktoś inny byłby dla jej syna lepszy. Edyta z kolei boryka się z problemami związanymi ze swoją nastoletnią pasierbicą, która nie darzy jej sympatią i niczego jej nie ułatwia.

Podsumowując, "Wigilijny pech" to powieść o konfliktach rodzinnych oraz o tym jaką siłę ma wsparcie najbliższych nam osób. Wątków jest tutaj wiele, więc akcja toczy się dynamicznie i nie ma czasu na nudę w trakcie tej lektury. Choć trzeba przyznać, że jest ona dość przewidywalna. Przyjemna, ukazująca drugą stronę Świąt.



Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.


środa, 11 grudnia 2019

Magdalena Zeist – Jeszcze jedno marzenie

Magdalena Zeist – Jeszcze jedno marzenie


Tytuł książki: Jeszcze jedno marzenie
Autor: Magdalena Zeist
Wydawnictwo: Vectra
Ilość stron: 280
Data wydania: 22.10.2019

Gaja i Igor są dobraną parą, a ich życie jest poukładane do czasu. Okazuje się, że chłopak jest ciężko chory, a po tej diagnozie ich życia wywracają się do góry nogami. Jedyną szansą jest dla niego przeszczep, ale jego prawdopodobieństwo nie jest zbyt duże. Aby nie dać zawładnąć chorobą, dziewczyna wpada na pomysł stworzenia wspólnej listy marzeń. Czas, który nieubłaganie im się kurczy, postanawiają wykorzystać na ich spełnianiu. Czy zdążą ze wszystkimi pragnieniami?

Magdalena Zeist to osoba, którą od dłuższego czasu obserwuję na Instagramie (@maobmaze). Bardzo ją polubiłam i często do niej zaglądam, bo mamy podobny gust literacki. Odkąd tylko podzieliła się informacją o wydaniu tej powieści kibicowałam jej i trzymałam kciuki za jej sukces, ponieważ wydawało mi się, że wydanie tej książki jest dla niej bardzo ważne.

Styl, jakim posługuje się autorka jest lekki, dzięki czemu powieść tę czyta się szybko. Choć lektura ta nie jest zbyt obszerna to zawiera wiele wątków, przez co akcja jest bardzo dynamiczna. Zeist porusza tu istotny temat, jakim jest oddawanie organów. Mimo, iż wszędzie się o tym mówi, wiele osób tego nie robi. Skoro po śmierci możemy komuś uratować życie to czemu tego nie robimy? Drugą ważną kwestią, którą poruszyła Zeist jest adopcja zwierzaków. Wiele z nich czeka w schroniskach na dom i choć odrobinę uczucia.

Gaja i Igor to bohaterowie, których nie sposób nie polubić. To młodzi ludzie, dość rozsądni, których spotyka coś strasznego. Bardzo im współczułam i chciałam, żeby im się udało. To co dziewczyna robi dla swojego ukochanego, to jak go wspiera to coś wspaniałego. Jednak postacią, która skradła mi serce jest dziadek chłopaka - Ludwik. Swoim poczuciem humoru wiele wniósł do tej powieści.


"Jeszcze jedno marzenie" to debiut Magdaleny Zeist. Widać, że jest to początek literackiej drogi autorki i można pewne rzeczy poprawić. Nie miałabym na przykład nic przeciwko rozwinięciu niektórych wątków. Uważam jednak, że warto zwrócić uwagę na tę pozycję, ponieważ chwyta za serce, a zakończenie zaskoczy każdego czytelnika.

Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję autorce Magdalenie Zeist oraz wydawnictwu Vectra.


poniedziałek, 9 grudnia 2019

Agnieszka Lingas-Łoniewska – Tylko raz w roku

Agnieszka Lingas-Łoniewska – Tylko raz w roku


Tytuł książki: Tylko raz w roku
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 232
Data wydania: 30.10.2019

Elżbieta w Wigilię dowiaduje się, że jej rodzice się rozwodzą. Jej świat się przez to zawalił, a święta, które powinny być radosne, kojarzą się jedynie z bólem i smutkiem. W trakcie spaceru kobieta spotyka Kamila. Ta znajomość okazuje się być początkiem czegoś pięknego i wkrótce zostają parą. Jednak kiedy Kamilowi trafia się świetna oferta pracy za granicą, wspólnie postanawiają, że kobieta do niego doleci za jakiś czas. Niestety tak się jednak nie dzieje. Co stanęło na drodze do ich szczęścia? I czy jeszcze się ponownie spotkają?

Agnieszka Lingas-Łoniewska mieszka we Wrocławiu, a przez czytelników nazywana jest Dilerką Emocji. Na swoim koncie ma już ponad 30 bestsellerowych powieści z różnych gatunków takich jak romanse, dramat, czy sensacja. Jest miłośniczką zwierząt i od lat zbiera karmę, którą przekazuje do wrocławskich fundacji. W 2016 roku zajęła drugie miejsce w plebiscycie "Gazety Wrocławskiej" Kobieta Wpływowa, a od 2017 roku należy do Kapituły Literackiego Debiutu Roku.

Cieszę się, że autorka umiejscowiła akcję tej powieści we Wrocławiu, ponieważ bardzo lubię to miasto. Wydarzenia rozgrywają się na przestrzeni sześciu lat i rozpoczynają się zimą 2013 roku. Lingas-Łoniewska postanowiła tutaj nie oszczędzać swoich bohaterów i muszą się zmierzyć z wieloma trudnościami w swoich życiach. Szczęśliwie spotkała ich miłość od pierwszego wejrzenia, ale niestety przytrafiły im się inne rzeczy, którym musieli stawić czoło. Wybory, których dokonujemy, czasami mają wpływ na nasze i nie tylko nasze życie. Jednak czy po podjęciu złej decyzji, można uratować sytuację?

Ela pragnie zostać germanistką. Choć boryka się z problemami, jest osobą o dobrym sercu i ostatnie, czego by chciała to ograniczanie najbliższej osoby. Kamil jest przyszłym projektantem i poświęciłby dla ukochanej wszystko. Na przestrzeni sześciu lat, w trakcie których poznajemy losy bohaterów możemy zaobserwować zmiany, jakie w nich zachodzą oraz to, że wydarzenia z pamiętnej Wigilii na zawsze pozostawiło w nich ślad. Warto wspomnieć tu również o matce Kamila - kobiecie zaborczej, która mimo, iż syn jest dorosły, wciąż uważa, że wie najlepiej, co jest dla niego dobre.  Jest to kobieta chłodna i bardzo wymagająca, przez co chłopak nie zaznał zbyt wiele ciepła w dzieciństwie.


"Tylko raz w roku" to opowieść świąteczna o miłości, nadziei, ale i toksycznych relacjach i konsekwencjach podejmowanych decyzji. Myślę, że powieść ta wywoła w czytelnikach wiele emocji, ponieważ opisuje sytuacje, które mogą się wydarzyć w prawdziwym życiu. Dla mnie jednak powieść ta była trochę zbyt przewidywalna.


Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.


niedziela, 8 grudnia 2019

Kathryn Croft – Poza kontrolą

Kathryn Croft – Poza kontrolą


Tytuł książki: Poza kontrolą
Oryginalny Tytuł: The stranger within
Autor: Kathryn Croft
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 368
Data wydania: 16.10.2019

Callie wychodzi za mąż za Jamesa. Mężczyzna jest wdowcem, a z poprzedniego małżeństwa ma dwójkę dzieci. Kobieta jest przekonana, że w końcu spełni się jej marzenie o założeniu szczęśliwej rodziny. Niestety nic nie układa się tak jakby chciała. Synowie Jamesa nie akceptują macochy i robią wszystko, aby uprzykrzyć jej życie. Callie ukrywa prawdę przed mężem. Sytuacja wymyka się spod kontroli, a kobieta kilka miesięcy po ślubie zostaje aresztowana pod zarzutem morderstwa. Co tak naprawdę się wydarzyło?

Kathryn Croft ukończyła literaturę angielską, a także sztuki medialna. Przez jakiś czas pracowała w branży HR jako coach zawodowy do czasu, kiedy zdecydowała się przekwalifikować i uczyć angielskiego w gimnazjum. Jest autorką bestsellerowych thrillerów. Część z nich czytałam i przypadły mi do gustu, więc chętnie sięgnęłam po ten najnowszy.

Akcja została poprowadzona dwutorowo, a przedstawiane czytelnikowi wydarzenia zostały podzielone na teraźniejszość, czyli przesłuchanie Callie oraz wydarzenia, które działy się wcześniej. Thriller ten wciąga i chce się poznać zakończenie tej historii, która jednak okazała się dość przewidywalna. Croft poruszyła tu temat patchworkowej rodziny, co pozwoliło zbudować odpowiedni klimat pełen tajemnic, kłamstw i niedopowiedzeń. Czytelnik razem z główną bohaterką zastanawia się, co tak naprawdę się wydarzyło.

Callie jest kobietą, która ma swoje marzenia, ale i trochę w życiu przeszła. Teraz ma nadzieję odnaleźć szczęście, jednak musi się zmagać z niechęcią i nienawiścią dzieci swojego męża. Narasta w niej frustracja, a także czuje się osamotniona. Wydaje jej się, że traci kontrolę nad swoim życiem oraz że zwariowała. Callie to postać, której się kibicuje na jej drodze do szczęścia i przeżywa razem z nią różne przykre sytuacje.

„Poza kontrolą” to thriller z mocno rozwiniętą warstwą obyczajową, mało dynamiczną akcją, a także trochę przewidywalny. Podobało mi się jednak to jak Croft ukazuje trudność w relacjach rodziców z nastolatkami, a w szczególności przybranych rodziców. Małe, niewinne kłamstwa mogą wywołać lawinę, która doprowadzi do tragedii.

Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.


środa, 4 grudnia 2019

Natalia Sońska – Słuchaj głosu serca

Natalia Sońska – Słuchaj głosu serca

Tytuł książki: Słuchaj głosu serca
Autor: Natalia Sońska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 304
Data wydania: 30.10.2019

Jagna jest dwudziestopięcioletnią kobietą, która pracuje w Katowicach jako pani psycholog. Dziewczyna kocha góry, bo to stamtąd pochodzi i kiedy tylko może wyjeżdża do Zakopanego do babci. Jeszcze nie dawno była singielką, ale zmieniło się to, kiedy poznała przystojnego przedstawiciela medycznego. Czy okaże się być tym jedynym, czy złe przeczucie mamy Jagny się sprawdzi?

Natalia Sońska jest autorką bestsellerowych powieści obyczajowych i romansów. Jej debiutancka powieść "Garść pierników, szczypta miłości" ukazała się w 2015 roku i od tamtej pory Sońska napisała już kilkanaście książek. Mam za sobą kilka jej powieści i bardzo mi się podobały. Dlatego cieszę się, że mam możliwość patronować tej najnowszej "Słuchaj głosu serca".

W tej powieści autorka zastosowała narrację trzecioosobową. Spodziewając się zimowej historii, początkowo byłam zaskoczona tym, że większa część akcji rozgrywa się latem. Ogromną zaletą "Słuchaj głosu serca" jest plastyczny język Sońskiej, który spowodował, że czułam się jakbym razem z bohaterami wędrowała po górach. Dzięki jej opisom, czytelnik zrozumie czemu Jagna tak kocha góry, a także będzie mógł oczyma wyobraźni ujrzeć opisywane krajobrazy.

Jagna to postać, którą od razu obdarzyłam sympatią. Wydała mi się taka normalna i przy tym dość rozsądna. Jej relacja z Piotrem rozwijała się swoim tempem i dziewczyna nie chcąc nadużywać słów o miłości, początkowo mówiła o zauroczeniu. Mimo, iż bliscy podpytywali ją, czy to coś poważnego to ona była dość powściągliwa w szczegółach, ponieważ chciała być pewna swoich uczuć. Do tego jest dobrą przyjaciółką, a także serdeczną osobą lubiącą pomagać innym. Jednak postacią, która skradła moje serce jest babcia Aniela. Mądra, życzliwa kobieta, która jak to każda babcia, dbała, aby jej goście nie chodzili głodni, a także okazywała dużo troski swojej wnuczce.


"Słuchaj głosu serca" to nietypowa powieść świąteczna, ponieważ ten wątek pojawia się dopiero pod koniec powieści. Jest to natomiast piękna i klimatyczna historia i miłości. Podobało mi się umiejscowienie akcji w malowniczym Zakopanem. Jedynie trochę przeszkadzała mi przewidywalność. Znam zawód przedstawiciela medycznego i wiem, że nie do końca wygląda on tak jak został tu przedstawiony, więc przypuszczałam jak potoczą się losy bohaterów.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji oraz możliwość patronowania tej powieści dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


wtorek, 3 grudnia 2019

Lucinda Riley – Pokój motyli

Lucinda Riley – Pokój motyli
Tytuł książki: Pokój motyli
Oryginalny Tytuł: The butterfly room
Autor: Lucinda Riley
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 530
Data wydania: 13.11.2019

Posy Montague niedługo skończy siedemdziesiąt lat. Mieszka w domu rodzinnym, w którym spędziła również dzieciństwo. Z tego okresu ma szczęśliwe wspomnienia, kiedy to wraz z ukochanym tatą łapała motyle. Niestety posiadłość podupada i niedługo trzeba będzie ją sprzedać. Tymczasem w jej życiu ponownie pojawia się Freddy - mężczyzna, który blisko pięćdziesiąt lat temu złamał jej serce. Posy zmaga się z kłopotami finansowymi, swojego syna Sama, powrotem drugiego syna Nicka oraz Freddiego. Niedługo się okaże, że mężczyzna skrywa tajemnicę. Jak to wpłynie na kobietę oraz dotychczasowe życie?

Lucinda Riley mieszka z rodziną w Norfolk, w Anglii i na południu Francji. Swoją pierwszą powieść napisała w wieku dwudziestu czterech lat. Nosiła tytuł "Lovers and Players" i oparta była na doświadczeniach autorki. Popularność przyniosła jej seria "Siedem sióstr". Uwielbiam twórczość Riley za jej plastyczny język, dzięki któremu przenoszę się oczyma wyobraźni w miejsca, które od dawna chcę odwiedzić.

Akcja powieści jest poprowadzona dwutorowo - czytelnik poznaje wydarzenia teraźniejsze, które przeplatają się z retrospekcjami przybliżającymi dzieciństwo Posy. Riley ponownie umieściła w swojej powieści liczne opisy, które dotyczą historii, nauki, a także miejsc czy życia bohaterów. Autorka ta jak mało kto potrafi operować słowem w taki sposób, że każde słowo czytelnik chłonie jak gąbkę, a mało dynamiczna akcja to w tym przypadku zaleta, która pozwala docenić głębię i tajemniczość przedstawianej historii.

Posy wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Kobieta ta jest oazą spokoju, jest wyrozumiała, a także bezgranicznie kocha swoją rodzinę. Kiedy była mała to z ojcem łączyła ją wyjątkowa więź, a z matką nie miała bliskich relacji. Po tym jak jej ojciec zginął na wojnie, wychowywała ją babcia. Mimo tego, co ją spotkało w życiu jest silną osobą, a także jest otwarta na zmiany i niespodzianki losu. Jej synowie, Sam i Nick to zupełne przeciwieństwa. Ciężko było mi polubić tego pierwszego, wydawał mi się arogancki. Natomiast Nick jest inteligentny, a także zarządza dobrze prosperującą firmą. Pojawia się tu również wiele innych postaci, które sprawiają, że powieść ta jest wielowątkowa.


"Pokój motyli" to historia o miłości, stracie, tajemnicach, bolesnych wspomnieniach, trudnych decyzjach i nowym początkach. Riley świetnie pokazała tu jak trudne i skomplikowane mogą być relacje rodzinne, a także, że na prawdziwą miłość można czekać nawet całe życie. Mnie ta opowieść poruszyła, zupełnie jak każda, która wyszła spod pióra tej autorki.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.


Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger