Tytuł książki: Kobieta w klatce
Oryginalny tytuł: Kvinden i buret
Autor: Jussi Adler-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 368
Data wydania: 27.09.2017
Na pokładzie promu kursującego między Rødby a Puttgarden w 2002 roku znika
młoda parlamentarzystka, Merete Lynggaard. Nie ma żadnych śladów uprowadzenia,
ani świadków zdarzenia. Policja po przeprowadzeniu śledztwa, uznaje, że kobieta
musiała wypaść za burtę i utonąć. W 2007 roku zostaje powołany Departament Q,
który ma się zajmować nierozwiązanymi sprawami sprzed lat. Jego dowódcą zostaje
Carl Mørck, a pierwszą sprawą, którą ma zamiar rozwiązać jest zaginięcie
Merete. Czy uda mu się dowiedzieć, co naprawdę spotkało tę kobietę?
Jussi Adler-Olsen
urodził się w Kopenhadze jako Carl Valdemar Henry Adler-Olsen. Zanim został
pisarzem, pracował m.in. jako redaktor, tłumacz, dramaturg, wydawca komiksów,
kompozytor i dziennikarz. Karierę pisarską rozpoczął od samodzielnych powieści,
a następnie rozpoczął serię o Departamencie Q. Po przeczytaniu czwartego oraz
piątego tomu, a także obejrzeniu ekranizacji „Kobiety w klatce”, przyszedł
czas, aby zapoznać się z początkowymi książkami cyklu.
Styl autora jest mi już
znany, więc wiedziałam, czego się spodziewać. Występuje tutaj narracja
trzecioosobowa oraz liczne retrospekcje. Wydarzenia teraźniejsze opisują
postępy w śledztwie czynione przez Departament Q, natomiast zostały również wplecione
fragmenty z wydarzeń sprzed pięciu lat, kiedy to zniknęła Merete Lynggaard. Te
krótkie fragmenty odsłaniają przed czytelnikiem stopniowo dramatyczne
wydarzenia ukazujące, co się z nią działo po zniknięciu z promu.
Carl Mørck to
policjant po przejściach. Zmaga się z problemami zarówno związanymi z pracą jak
i w życiu osobistym. Niedawno podczas jednej z akcji z udziałem Mørcka
doszło do tragedii, z którą nie jest w stanie sobie poradzić. Jakby tego było
mało, mimo iż rozstał się z żoną to ona nie chce dać mu rozwodu, a także Carl
zmaga się z wychowywaniem jej syna. Mimo, że po przeniesieniu do Departamentu
Q, początkowo sprawia wrażenie leniwego, później daje się poznać z lepszej
strony. Natomiast zdecydowanie od razu polubiłam tajemniczego Assada. Jest on
Syryjczykiem, który początkowo ma tylko parzyć kawę swojemu przełożonemu.
Szybko się okazuje, że jest nadzwyczaj spostrzegawczy, inteligentny, a jego
pomoc w rozwiązywanej sprawie jest nieoceniona.
„Kobieta w klatce” to kryminał z bardzo ciekawym
pomysłem na zemstę oprawcy Merete. Muszę przyznać, że nie spotkałam się
wcześniej z takimi metodami tortur i były one dla mnie wstrząsające. Nie
wyobrażam sobie jak można przez tyle czasu znosić takie okrucieństwa. Jest to
również książka, w której napięcie zostało dobrze zbudowane i czyta się ją
naprawdę szybko. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że z pewnością
łatwo odgadnąć, kto stoi za tym, co spotkało zaginioną. Nie zmienia to jednak
faktu, że bardzo lubię serię o Departamencie Q.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.



Z jednej strony, obawiam się tej książki, a z drugiej bardzo mnie ona intryguje. 😊
OdpowiedzUsuńWarto przeczytać i sprawdzić na sobie, czy się spodoba :)
Usuń