środa, 31 lipca 2019

Magdalena Trubowicz – Na dobre i na złe

Magdalena Trubowicz – Na dobre i na złe


Tytuł książki: Na dobre i na złe
Autor: Magdalena Trubowicz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 320
Data wydania: 03.07.2019

Sytuacja życiowa zmusza Alicję do poszukiwania nowego mieszkania do wynajęcia. W wyniku pewnych wydarzeń trafia do mieszkania Cypiska, który jak się okazuje, właśnie poszukuje współlokatora. Tak zaczyna się przyjaźń Alicji, Cypiska, Igi, Krzyśka, Karoliny oraz Karola, którzy mieszkają w dwóch mieszkaniach w jednej kamienicy. Dzielą radości i troski - czy spotka ich coś z czym razem nie dadzą sobie rady?

Czytałam do tej pory tylko jedną książką Magdaleny Trubowicz, która przypadła mi do gustu i postanowiłam, że niedługo sięgnę po jakąś inną. Okazja nadarzyła się przy okazji premiery najnowszej powieści autorki "Na dobre i na złe". Opis obiecywał lekką, wielowątkową lekturę, więc uznałam, że teraz latem sprawdzi się idealnie. Widziałam w różnych recenzjach wiele porównań do serialu "Przyjaciele", ja jednak go nie oglądałam i nie jestem w stanie odnieść się do ewentualnych podobieństw.

Styl Trubowicz jest trochę inny niż we wcześniej poznanej przeze mnie powieści jej autorstwa. W tej książce jest mnóstwo humoru! Ja osobiście podczas tej lektury wybuchałam śmiechem wiele razy, co bardzo cenię. Pojawiają się tu zarówno komiczne sytuacje jak i dialogi, nie brakuje w nich ciętych ripost. Dodatkowo powieść tę czyta się dość szybko za sprawą niewielkiej ilości opisów. W związku z tym akcja jest dynamiczna i nie sposób się nudzić podczas tej lektury.

Największą zaletą tej książki są główni bohaterowie! Jest ich sześcioro, mieszkają ze sobą, niektórzy również pracują razem, więc spędzają ze sobą naprawdę dużo czasu. Każda z tych postaci jest barwna, wyrazista i wnosi coś do tej historii. Cypisek, Alicja, Krzysiek, Iga, Karolina i Karol razem przechodzą zarówno przez te złe jak i dobre chwile. Wspierają się wzajemnie, pomagają w trudnych chwilach, mogą na siebie liczyć, a także razem dzielą radości. Autorka pokazała tu jak istotne w naszym życiu jest nawiązywanie z innymi bliskich relacji tak, aby nie cierpieć w samotności, ani nie dusić w sobie szczęścia i mieć się, kim z nim podzielić. Tacy oddani przyjaciele jak w tej książce z pewnością nie trafiają się często, ale jak widać na tym przykładzie, warto poświęcać czas na relacje z innymi.


"Na dobre i na złe" to wspaniała lektura, która otwiera nam oczy na to jak istotna w naszym życiu jest przyjaźń. Warto ufać innym osobom, spędzać z nimi czas oraz wzajemnie przechodzić zarówno przez złe jak i dobre chwile. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu o przygodach szóstki przyjaciół.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


poniedziałek, 29 lipca 2019

Tracey Garvis-Graves - Dziewczyna, którą znał

Tracey Garvis-Graves - Dziewczyna, którą znał



Tytuł książki: Dziewczyna, którą znał
Oryginalny tytuł: The girl he used to know
Autor: Tracey Garvis-Graves
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 318
Data wydania: 19.06.2019



Annika Rose ma trzydzieści dwa lata i obecnie spełnia się zawodowo pracując w bibliotece. Pewnego dnia podczas zakupów, jej rutyna zostaje zakłócona, ponieważ po raz pierwszy od dziesięciu lat spotyka Jonathana Hoffmana. Poznali się na studiach w klubie szachowym. Choć dziewczyna stroniła od ludzi i wolała w wolnym czasie czytać książki, jemu udało się znaleźć drogę do jej serca. Pewne przeciwności losu sprawiły, że ich drogi się rozeszły. Czy ponowne spotkanie to przeznaczenie? Czy odnajdą drogę do wspólnego szczęścia?

Nie znałam wcześniej twórczości Tracey Garvis-Graves, choć ma na swoim koncie już kilka powieści. Do sięgnięcia po "Dziewczynę, którą znał" wielu czytelników może nakłonić rekomendacja na okładce napisana przez Colleen Hoover. Ja jednak zawsze podchodzę sceptycznie do takich poleceń, ponieważ parę razy już się zawiodłam, zdając się na nie. Do tej lektury zachęcił mnie przede wszystkim opis, który mnie zaintrygował. Byłam ciekawa, co rozłączyło tę dwójkę na dziesięć lat.

Występuje tu narracja pierwszoosobowa, rozdziały z perspektywy Anniki przeplatają się z tymi opowiadanymi przez Jonathana. Dzięki temu czytelnik lepiej rozumie postępowanie bohaterów, zna ich myśli oraz uczucia. Dodatkowo pojawiają się tutaj retrospekcje - wydarzenia teraźniejsze rozgrywają się w 2001 roku i przeplatają się z tymi z 1991 roku, kiedy to Annika oraz Jonathan spotkali się po raz pierwszy. Autorka zaczęła opowieść od ich spotkań w czasie teraźniejszym oraz przeszłym, a potem stopniowo odsłania przed czytelnikiem rozwój ich znajomości w obu tych czasach. Styl Garvis-Graves jest lekki, dzięki czemu tę powieść czytało mi się przyjemnie i dość szybko.

Annika jest intrygującą postacią. Na początku dowiadujemy się o niej, że uczęszcza na terapię, choć nie wiadomo, z jakiego powodu. Im lepiej ją poznajemy, tym więcej zauważamy "dziwnych" zachowań oraz nawyków. Ma problemy w kontaktach z innymi ludźmi, woli ich unikać, kompletnie ich nie rozumie, nie zna ich uczuć ani intencji, dopóki jej o nich nie powiedzą wprost. Momentami można jej zachowanie odbierać jako dziecinne, jednak nic bardziej mylnego. Choć przez pewien czas może się wydawać, że potrzebuje prowadzenia za rękę to radzi sobie świetnie. Uważam, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie na jej przykładzie z pokazaniem codziennego życia oraz trudności, z jakimi spotykają się osoby z przypadłością, na którą cierpi Annika. Jonathan okazał się dla mnie trochę za bardzo przerysowaną postacią. Był niemal idealny pod każdym względem niczym książę z bajki. Natomiast Janice polubiłam od samego początku. Była rewelacyjną przyjaciółką, która w każdej sytuacji wspierała Annikę, a nawet ratowała ją z opresji.

Bardzo podobało mi się również pokazanie matczynej miłości do dziecka, z przypadłością Anniki. Został ukazany ból matki, która wie, że jej dziecko cierpi, a także rozpaczliwe próby przygotowania pociechy na dorosłe życie. Mam jednak spore zastrzeżenie, co do schematyczności tej powieści. Właściwie nie było tu nic zaskakującego, a wątek z tragedią z 11 września 2001 roku pojawiał się już w wielu książkach, które czytałam.

Podsumowując, uważam, że warto sięgnąć po "Dziewczynę, którą znał", ponieważ świetnie ukazuje codzienność i problemy, z jakimi spotykają się ludzie cierpiący na pewne zaburzenia utrudniające kontakty społeczne. Natomiast, jeśli chodzi o sam wątek romantyczny to nie wywołał we mnie tyle emocji, ile oczekiwałam. Jest to dobra pozycja na lato, lekka i przyjemna.



Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.


sobota, 27 lipca 2019

Małgorzata Mroczkowska – Dziennik singielki. Jak upolować mężczyznę

Małgorzata Mroczkowska – Dziennik singielki. Jak upolować mężczyznę


Tytuł książki: Dziennik singielki. Jak upolować mężczyznę
Autor: Małgorzata Mroczkowska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 544
Data wydania: 19.06.2019

Julia zbliża się do trzydziestki. Otacza ją kochająca rodzina oraz wierni przyjaciele, na których zawsze może liczyć. Ma jednak pecha w miłości. Twierdzi, że jest singielką z wyboru, choć to nie do końca prawda. Do pracy ma dość lekkie podejście - przychodzi ostatnia, a wychodzi pierwsza. Najważniejsze w jej życiu są miłość, jedzenie oraz zakupy. Aby ułatwić sobie znalezienie tego jedynego, korzysta z aplikacji randkowej, lecz to również okazuje się nie taki łatwy sposób jak się spodziewała. Czy dziewczyna pozna w końcu miłość swojego życia?

Małgorzata Mroczkowska ukończyła politologię na UMCS w Lublinie. Przez wiele lat pracowała jako reporterka oraz dziennikarka. Aktualnie mieszka i pracuje w Londynie. Jest założycielką portalu dla polskich rodzin mieszkających na stałe w Wielkiej Brytanii. W wolnych chwilach maluje obrazy oraz pielęgnuje swój ogród. Została wielokrotnie nagrodzona w wielu konkursach literackich. Ma na swoim koncie już kilka powieści, natomiast ja wcześniej nie znałam twórczości tej autorki. Jednak interesujący opis oraz opinie, które sugerowały sporą dawkę humoru sprawiły, że postanowiłam sięgnąć w końcu po jakąś książkę Mroczkowskiej i wybrałam tę najnowszą.

Styl Mroczkowskiej bardzo przypadł mi do gustu. Pisze lekko i z ogromną dozą humoru. Dosłownie, co kilka stron wybuchałam śmiechem. Zabierając się za nią trzeba podejść do niej z pewnym dystansem oraz przymrużeniem oka, bo została napisana pół żartem, pół serio.Powieść ta ma formę dziennika, dzięki czemu czytelnik lepiej poznaje przemyślenia głównej bohaterki, jej emocje oraz może zrozumieć jej postępowanie. Rozdziały są dość krótkie, co powodowało, że książkę czytało mi się naprawdę szybko.

Julia jest postacią, której nie sposób nie polubić. Jest zabawna, czasami zachowuje się komicznie, choć wydaje się nie do końca zdawać sobie z tego sprawę. Bywa wybredna oraz niezdecydowana, np. jeśli chodzi o mężczyznę idealnego. Muszę też jednak przyznać, że momentami zachowywała się dziecinnie, dlatego powyżej pisałam, że trzeba tę powieść traktować z przymrużeniem oka. Również jej przyjaciółce Natalii nie brakowało takich zachowań, jednak tutaj zostało to zastosowane, aby czytelnika rozbawić.


"Dziennik singielki. Jak upolować mężczyznę" to lektura idealna na lato.  Lekka, zabawna, ciepła historia opowiadająca o dziewczynie poszukującej miłości. Ta powieść pokazuje, że nie należy robić nic na siłę, a miłość czasami czeka tuż za rogiem i pojawia się w najmniej spodziewanym momencie. Lubię takie lektury i z pewnością sięgnę w przyszłości po inne książki Mroczkowskiej.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


czwartek, 25 lipca 2019

Anna Sokalska – Żertwa

Anna Sokalska – Żertwa


Tytuł książki: Żertwa
Autor: Anna Sokalska
Wydawnictwo: Lira
Ilość stron: 352
Data wydania: 12.06.2019

Pewnej nocy przed archikatedrą św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu zostają znalezione zwłoki wisielca. Jest to jednak dość nietypowe znalezisko, ponieważ na miejscu zbrodni brakuje sznura. Śledztwo prowadzą komisarz Norbert Majka oraz prokurator Alicja Dębska. Wkrótce zgłasza się do nich Anastazja Omyk, która twierdzi, że zmarły był ofiarą dla słowiańskiego boga, a wkrótce zostanie złożona kolejna ofiara. Czy ma rację? Czy może stoją za tym członkowie sekty?

"Żertwa" to drugi tom serii "Opowieści z Wieloświata". Po wydarzeniach z końca pierwszej części, z niecierpliwością oczekiwałam kontynuacji losów polubionych przeze mnie postaci. W najnowszej książce Sokalskiej pojawiają się jednak nowi bohaterowie, a wydarzenia rozgrywają się wcześniej niż te w "Wiedźmie". W związku z tym można te książki czytać w dowolnej kolejności, ponieważ nie są ze sobą mocno powiązane. Jedynie ich akcja rozgrywa się w tym samym uniwersum. O poznanych wcześniej postaciach przeczytamy zapewne w "Kuglarzu".

Styl Sokalskiej ponownie jest lekki i książkę czyta się przyjemnie. Z jednej strony pojawia się tu mnóstwo humoru, a z drugiej dreszczyk emocji, ponieważ kiedy pojawiają się diabły, Boruta i Rokita robi się mrocznie. Autorka trochę tu poeksperymentowała z formą, w jakiej została spisana ta historia. Oprócz standardowego tekstu, mamy tutaj również rozdziały napisane w formie wierszy. Z jednej strony było to ciekawym urozmaiceniem, ale dla mnie pojawiało się tego zbyt wiele. "Żertwa" to połączenie urban fantasy z kryminałem, więc fani obu tych gatunków znajdą tu coś dla siebie.

Autorka posiada niebywałą umiejętność wplatania słowiańskich wierzeń w czasy teraźniejsze. Myślę, że świetnie poradziła sobie z wykreowaniem w dzisiejszym świecie rzeczywistości, w której występują m. in. wąpierze, wilkodłaki, łapiduchy, zmory, topielice, a także Baba Jaga oraz Weles. Bardzo lubię tę tematykę, a Sokalskiej nie brak wyobraźni i po raz kolejny pokazała, że potrafi stworzyć ciekawą, wielopłaszczyznową powieść. Ja przepadłam w tej historii zupełnie i żałuję, że nie jest ona bardziej obszerna.


"Żertwa" to udana kontynuacja, choć czułam lekkie zawiedzenie ze względu na to, że w dalszym ciągu muszę czekać na poznanie dalszych losów Jasnej. Mam jednak nadzieję, że to oczekiwanie będzie warte tej historii, którą szykuje dla nas Sokalska. Myślę, że ta powieść przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom urban fantasy oraz wierzeń słowiańskich.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Lira.


wtorek, 23 lipca 2019

Colleen Hoover – Coraz większy mrok

Colleen Hoover – Coraz większy mrok



Tytuł książki: Coraz większy mrok
Oryginalny tytuł: Verity
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 320
Data wydania: 19.06.2019


Verity Crawford jest popularną autorką thrillerów. Niestety doświadczyła tragicznego wypadku w wyniku, którego została sparaliżowana. Jej mąż zatrudnia młodą pisarkę Lowen Ashleigh, aby dokończyła za nią jej bestsellerową serię. Kobieta wprowadza się do domu Crawfordów, a w trakcie poszukiwań materiałów do thrillerów, znajduje niepublikowany dotąd tekst. Miał on na zawsze pozostać tajemnicą, a okazuje się druzgocącym wyznaniem Verity. Co takiego odkryje? Co się stanie, kiedy sekrety wyjdą na jaw?

Colleen Hoover zyskała popularność dzięki bestsellerowym historiom obyczajowym oraz romansom. Powieść "Maybe Someday" otrzymała tytuł Książki Roku 2015 w plebiscycie portalu Lubimy Czytać w kategorii Literatura obyczajowa i romans. Zaś "Losing Hope" była nominowana do tytułu Książk ROku 2015 portalu Lubimy Czytać w kategorii Literatura młodzieżowa. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich książek Hoover, ale te, które mam już za sobą, zrobiły na mnie ogromne wrażenie i mam w planach zapoznanie się ze wszystkimi. Thrillery i kryminały to moje ulubione gatunki, więc bardzo byłam ciekawa jak autorka sprawdzi się tym razem i muszę przyznać, że do lektury "Coraz większy mrok" podchodziłam pełna obaw.

Styl Hoover w tej książce jest lekki. Muszę jednak przyznać, że ciężko było mi się wkręcić w tę historię. Początek mnie nużył i ciężko było mi przez niego przebrnąć. Ale później było o wiele lepiej i zagłębiłam się w tę lekturę z ogromną ciekawością. Autorce udało się tu zbudować napięcie, ale najbardziej spodobał mi się klimat - mroczny, ponury, pełen sekretów. Dodatkowo umiejętnie wodziła czytelnika za nos, bo w pewnym momencie już sama nie wiedziałam, co jest prawdą, a co nie i co tak naprawdę wydarzyło się w życiu Verity.

Choć jest to dla Hoover zupełnie odmienny gatunek to jednak nie mówiła sobie umieszczenia tu dobrze sobie znanego wątku miłosnego. Trochę ubolewam, że nie odeszła od tego całkowicie i nie pominęła tego w tym thrillerze. Myślę, że fani twórczości autorki będą zachwyceni i nie będzie im to przeszkadzało. Ja jednak jako miłośniczka tego gatunku miałam spore oczekiwania, ponieważ mam za sobą wiele pozycji z tego rodzaju. Przechodząc do zakończenia to po części mnie rozczarowało, a po części mi się podobało. Udało mi się częściowo przewidzieć finał tej historii i to na dość wczesnym etapie, natomiast podoba mi się częściowo otwarte zakończenie, które nie do końca jednak wszystko wyjaśnia.

Podsumowując, "Coraz większy mrok" to całkiem niezły thriller. Ma trochę zbyt długi początek historii, częściowo łatwe do przewidzenia zakończenia oraz niepotrzebnie wpleciony romans. Jest tu za to dobrze zbudowane napięcie, świetny klimat oraz jest napisany przystępnym językiem. Myślę, że fani gatunku mogą mieć kilka zastrzeżeń. Natomiast fani twórczości Hoover, którzy na co dzień nie czytują thrillerów będą zachwyceni. Ja ostatecznie oceniam tę pozycję dobrze.



Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.


niedziela, 21 lipca 2019

Ann Cleeves - Błękit błyskawicy

Ann Cleeves - Błękit błyskawicy


Tytuł książki: Błękit błyskawicy
Oryginalny tytuł: Blue Lightning
Autor: Ann Cleeves
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 424
Data wydania: 19.06.2019

Jimmy Perez przybywa na wyspę Fair Isle, ponieważ mieszka tu jego rodzina. Mężczyzna planuję wkrótce się pobrać z Fran i pragnie ją przedstawić najbliższym. Na jego cześć zostaje wydane przyjęcie w starej latarni. Choć na zewnątrz szaleje sztorm, nie przeszkadza im to w zabawie. Jednak kolejnego dnia na wyspie zostaje odnalezione ciało kobiety. Od początku wiadomo, że doszło do strasznej zbrodni, ponieważ zabójca postarał się o teatralną oprawę i wplótł swojej ofierze we włosy ptasie pióra. Kim jest morderca i dlaczego to zrobił?

"Błękit błyskawicy" to czwarty tom "Kwartetu szetlandzkiego". Teoretycznie skoro to kwartet to powinien być ostatnim tomem. Na szczęście jednak autorka wyszła na przeciw swoim fanom i napisała kolejne części, które ukażą się również w Polsce. W każdej z tych książek Perez prowadzi śledztwo w innej sprawie, jednak wątki poboczne z jego życia prywatnego są ze sobą powiązane. Zalecam więc zapoznawanie się z tą serią we właściwej kolejności. Bardzo lubię tę serię i nie mogłam się doczekać tej premiery.

Tworzenie małych, zamkniętych społeczności to coś, co Cleeves wychodzi perfekcyjnie. Z powodu szalejącego sztormu i pogody, która z godziny na godzinę coraz bardziej się pogarszała, na wyspę nie są w stanie dotrzeć żadne posiłki, ani statkiem, ani samolotem. W związku z tym Jimmy Perez bez wsparcia oraz specjalistycznego sprzętu, musi sobie poradzić sam z wytropieniem mordercy. Jest mu ciężko podejść do tej sprawy profesjonalnie, ponieważ wychował się na Fair Isle i mieszkańcy są mu znani. Im więcej mijało czasu od zbrodni, tym bardziej ludzie stawali się nerwowi. W takiej małej społeczności każdy zna każdego i nikt nie chce zdradzać tajemnic. Komisarzowi ciężko przebić się przez mur milczenia. Uważam, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie z kreacją postaci pod względem psychologicznym

Cleeves zbudowała tu świetną atmosferę. Opisy pogody, wyspa odcięta od ludzkości sprawiły, że klimat jest klaustrofobiczny. Im dalej, tym bardziej jest niepokojąco. Wiadomo, że mieszkańcy coś ukrywają, więc pojawia się tu mnóstwo sekretów i niedopowiedzeń. Autorka umiejętnie wodzi czytelnika za nos, by na końcu go zupełnie zaskoczyć. Akcja rozwija się tu dość powoli, ale w przypadku powieści Cleeves to zaleta. Nie potrzeba wielu trupów i makabrycznych opisów, aby stworzyć rewelacyjny kryminał. 

"Błękit błyskawicy" to jak dotąd moja ulubiona część "Kwartetu szetlandzkiego". Cleeves po raz kolejny pokazuje tu, że perfekcyjnie radzi sobie z budowaniem zamkniętych społeczności, gęstego, mrocznego klimatu, a także z wodzeniem czytelnika za nos. Finał tej powieści również podnosi moją ocenę, ponieważ zaskakuje, a jednocześnie pozostawia z wieloma niewiadomymi. Bardzo się cieszę, że autorka nie zakończyła tej serii na tym tomie i z niecierpliwością wyczekuję kolejnych!



Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


piątek, 19 lipca 2019

Agata Czykierda-Grabowska – Kiedyś po ciebie wrócę

Agata Czykierda-Grabowska – Kiedyś po ciebie wrócę


Tytuł książki: Kiedyś po ciebie wrócę
Autor: Agata Czykierda-Grabowska
Wydawnictwo: OMG Books
Ilość stron: 448
Data premiery: 19.06.2019

Roksana jest młodą kobietą, która dziesięć miesięcy temu wyjechała do Warszawy studiować. Jednak nie był to jedyny powód, dla którego opuściła rodzinne miasto. Pewnej nocy, blisko rok temu, jej młodsza siostra Ania wyszła z domu i ślad po niej zaginął. Teraz Roksana otrzymuje maila sugerującego, że jej siostra wciąż żyje. Dziewczyna postanawia wrócić w rodzinne strony i rozpocząć własne śledztwo, które pomoże jej w końcu poznać prawdę. Co zastanie po swoim powrocie? Czy uda jej się rozwiązać tą zagadkę?


"Kiedyś po ciebie wrócę" to dziewiąta już powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Jeśli jesteście tu ze mną dłużej to z pewnością wiecie jak bardzo lubię jej poprzednie książki. Właściwie po każdą kolejną mogę sięgać w ciemno. Choć staram się czytać coraz mniej książek młodzieżowych, bo nie należę do grupy wiekowej odbiorców tego gatunku to powieści tej autorki nie mogę sobie odmówić. Dotychczas mnie nie zawiodły, więc tym razem również oczekiwałam wielu emocji i przyjemnej lektury.

Narracja podobnie jak w innych książkach Czykierdy-Grabowskiej jest poprowadzona pierwszoosobowo. Wydarzenia poznajemy z perspektywy Roksany, dzięki czemu czytelnik może lepiej poznać jej myśli, uczucia oraz motywacje do dalszego działania. Zabrakło mi tu jednak poprowadzenia narracji również z perspektywy Bartka. Szkoda, że tym razem autorka zrobiła wyjątek, bo w poprzednich jej powieściach spotkałam się z przedstawieniem wydarzeń z perspektywy dwójki głównych bohaterów i robiło to na mnie lepsze wrażenie.

Autorka wyszła tu ze swojej strefy komfortu i poza wątkiem romantycznym, równie istotną rolę odgrywa tu również wątek sensacyjny. Muszę przyznać, że podobała mi się taka odmiana w wykonaniu Czykierdy-Grabowskiej. Choć początkowo ciężko było mi się odnaleźć w tej historii, bo było trochę nudno to wytrwać i czytać dalej. Udało jej się dobrze zbudować napięcie a także stworzyć klimat pełen tajemnic, sekretów i niedomówień.

Podobało mi się, że został tu poruszony bardzo ważny temat, jakim są niewyjaśnione zaginięcia. Często w mediach się słyszy o tym, że ktoś wyszedł z domu, nigdy do niego wrócił i nikt więcej go nie widział. Ale tak naprawdę, czy zdajemy sobie sprawę jak przerażająco często takie sytuacje mają miejsce? Czy zastanawialiście się kiedyś, co muszą czuć najbliżsi zaginionych? Mnie ta książka skłoniła do refleksji i umieszczenie tego wątku uważam za sporą zaletę.

Roksana została tu ukazana jako silna, zdeterminowana kobieta. Choć przed dziesięcioma miesiącami uciekła przed problemem, teraz znalazła w sobie odwagę, aby stawić mu czoła. Kibicowałam jej i chciałam, żeby jej się powiodło. Natomiast Bartek mnie irytował. Jego zachowanie moim zdaniem było często zbyt emocjonalne i ciężko było mi go zrozumieć, czy w ogóle obdarzyć sympatią. Skoro jestem już przy postaciach to warto tu wspomnieć, że świetnie zostały ukazane relacje, odczucia oraz próbę poradzenia sobie po nagłym zaginięciu bliskiej osoby w tajemniczych okolicznościach.

Najnowsza powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej to połączenie New Adult z thrillerem. Mi taka kombinacja w wykonaniu tej autorki przypadła do gustu i dalej będę chętnie sięgać po jej książki. Nie zabrakło tu ciekawej fabuły, dobrze zbudowanego napięcia oraz zaskakującego zakończenia.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu OMG Books.


środa, 17 lipca 2019

Mona Kasten – Seria „Maxton Hall”

Mona Kasten – Seria „Maxton Hall”


Tytuły książek: Save Me, Save You, Save Us
Autor: Mona Kasten
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 13.02.2019, 24.04.2019, 19.04.2019



Ruby Bell swoją ciężką pracą zdobyła stypendium i dostała się do elitarnego liceum Maxton Hall. Odkąd była dzieckiem marzyła o studiach w Oxfordzie i w końcu czuje, że jest blisko osiągnięcia celu. Jest systematyczna, ambitna, stara się nie rzucać w oczy, unika imprez, a cały wolny czas poświęca na naukę.
James Beaufort to zupełne przeciwieństwo Roby. Jest nieformalym przywódcą szkolnej elity, kapitanem drużyny lacrosse, a po ukończeniu szkoły ma przejąć prowadzenie rodzinnego biznesu. Wolny czas spędza ze swoimi równie bogatymi przyjaciółmi, głównie na imprezowaniu do białego rana.
Pewnego dnia dziewczyna poznaje najbardziej wstydliwą tajemnicę, która może zniszczyć dobre imię rodziny chłopaka. Jak to wpłynie na ich życia?

Mona Kasten ukończyła bibliotekoznawstwo i informację. Jest niemiecką pisarką i tworzy powieści z gatunku young adult. W Polsce jako pierwsza została wydana książka Begin Again w 2018 roku i była ona nominowana w plebiscycie portalu Lubimy Czytać. Od jakiegoś czasu jest bardzo głośno o tej autorce. Właściwie, na jakie strony lub profile na Instagramie bym nie zaglądała, wszędzie pojawiały się jej powieści. Czasami mam tak, że im więcej dookoła mnie coś pojawia, tym bardziej mnie to zniechęca. Tak samo miałam z książkami Kasten, tym bardziej, że coraz rzadziej sięgam po ten gatunek. Wiele razy miałam tak, że kiedy wszyscy zachwycali się jakąś książkę, ja po jej lekturze stwierdzałam, że jest przereklamowana i byłam rozczarowana. Cieszę się jednak, że dałam szansę jej twórczości, ponieważ pozytywnie mnie zaskoczyła.

Narracja w tej serii występuje pierwszoosobowa. W pierwszym tomie wydarzenia poznajemy z perspektywy Ruby oraz Jamesa i bardzo mi się to podobało, ponieważ dzięki temu czytelnik może poznać punkty widzenia obojga bohaterów oraz lepiej zrozumieć ich postępowanie. W kolejnych tomach dochodzi również narracja z perspektywy bohaterów drugoplanowych jak np. Lydii, Ember, Grahama, czy też Alistaira. Cieszę się, że autorka w kolejnych tomach postanowiła przedstawić również inne postaci, dzięki temu ta seria jest wielowątkowa i naprawdę nie sposób się nudzić w trakcie jej lektury.



Serię "Maxton Hall" czytało mi się bardzo dobrze. Cieszę się, że kiedy zdecydowałam się ją przeczytać, miałam wszystkie tomy na swojej półce, ponieważ kiedy ją rozpoczęłam, dosłownie nie mogłam się od niej oderwać, dopóki nie poznałam zakończenia! Przyznam, że autorka nie uniknęła tu pewnych schematów, jednak to co tu stworzyła jest w moim odczuciu bardzo dobrą serią młodzieżową. Relacje między bohaterami są dość burzliwe, pojawia się tu mnóstwo intryg, a postaci zmagają się z różnymi przeciwnościami losu. Akcja jest dynamiczna, pełna zwrotów - część z nich dość przewidywalnych ze względu na szablonowość, ale pozostała część była zaskakująca. Książki te wywołują w czytelniku wiele emocji - razem z bohaterami przeżywamy ich radości, smutki, bezsilność oraz złość.

Kasten świetnie poradziła sobie z kreacją bohaterów. Są rzeczywiści i myślę, że z częścią z nich wiele czytelniczek będzie mogło się utożsamić lub wśród swoich znajomych zauważy podobieństwo do niektórych postaci. Bardzo podobało mi się obserwowanie przemiany jaka zaszła na przestrzeni trzech tomów u części z nich. Ruby początkowo pragnęła być niewidzialna i jedyne, o czym myślała to studia na Oxfordzie. Podobało mi się jak z czasem zaczęła dostrzegać wokół siebie inne istotne rzeczy, o które również warto walczyć oraz stawała się bardziej pewna siebie, otwarta na ludzi. James'owi bardzo współczułam sytuacji, w jakiej się znalazł, ale to jak się zachowywał na początku serii w porównaniu do jej końcówki to ogromna różnica. Z postaci drugoplanowych spore wrażenie zrobił na mnie również Wren. Początkowo ciężko było mi go obdarzyć sympatią, jednak im bardziej autorka pozwalała mi go poznać, tym bardziej się to zmieniało. A rodzice Ruby byli fantastyczni! Każdy powinien mieć tak ciepłą i wyrozumiałą rodzinę.

"Maxton Hall" to rewelacyjna seria młodzieżowa, od której nie mogłam się oderwać i polecam ją każdemu fanowi gatunku young adult. Coraz rzadziej sięgam po ten rodzaj literacki, ponieważ jest przeznaczony dla trochę młodszego czytelnika niż ja i zwyczajnie zazwyczaj irytuje mnie główna bohaterka lub nie dzieje się nic, czego bym nie przewidziała. Tutaj autorka powiela trochę schematów, jednak nie przyćmiewa to całej wielowątkowej historii, jaką nam tu opowiada. A styl, w jakim ją napisała sprawia, że wciąga ona od samego początku i ciężko się od niej oderwać przed poznaniem zakończenia.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarze do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.





wtorek, 16 lipca 2019

Katarzyna Sarnowska – Nad Jeziorakiem. Rejs po szczęście

Katarzyna Sarnowska – Nad Jeziorakiem. Rejs po szczęście

Tytuł książki: Nad Jeziorakiem. Rejs po szczęście
Autor: Katarzyna Sarnowska
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 336
Data premiery: 19.06.2019

Alina jest w szczęśliwym związku, ma cudownego syna i od roku pracuje w wydawnictwie. Pewnego dnia jej koleżanka z pracy Ewa, zaprasza ją wraz z mężem na imprezę. Na miejscu kobieta poznaje jej męża, który jest lekarzem oraz parę - Gabi i Jean'a. Okazuje się, że panowie szybko odnajdują wspólny język. Łączy ich miłość do żeglowania i już wkrótce planują wspólny rejs w tym samym gronie nad Jeziorakiem. Jak te znajomości wpłyną na ich życia?

Katarzyna Sarnowska ukończyła filologię angielską na Uniwersytecie Warszawskim. Jest pisarką oraz tłumaczką. Debiutowała w 2000 roku książką dla dzieci "Przygody Kamili", a następnie wydała tomik poezji. Pisze również opowiadania, a za jedno z nich otrzymała nagrodę w poznańskim konkursie "Słowo przed ekranem". W 2010 roku została opublikowana jej pierwsza powieść "Smak życia". "Rejs po szczęście" to pierwszy tom serii "Nad Jeziorakiem". Zarówno opis jak i okładka przyciągnęły moją uwagę, więc zdecydowałam się przeczytać tę powieść.

Otrzymałam lekką historię, którą czytało mi się przyjemnie. Nie jest to jednak przesłodzona historia, a wręcz bardzo życiowa, ponieważ autorka rzuca swoim bohaterom kłody pod nogi, zupełnie tak jak życie w rzeczywistym świecie każdemu z nas. Powieść ta jest napisana językiem przystępnym i zawiera sporo plastycznych opisów pięknych miejsc, które nasi bohaterowie widzieli będąc na rejsach. Podczas tej lektury miałam wrażenie, że jestem tam razem z nimi i zapragnęłam sama również wybrać się w te urokliwe miejsca i przekonać się, czy rzeczywiście zapierają dech w piersiach.

Autorka bardzo dobrze poradziła sobie z kreacją bohaterów. Nie są przerysowani, sprawiają wrażenie bardzo rzeczywistych, a do tego zmagają się z problemami, które mogą dotknąć każdego, więc sądzę, że wiele czytelniczek będzie mogło się utożsamić, z którąś z przyjaciółek. Każda z tych par zmaga się z zupełnie innymi przeciwnościami losu. Jedni rozmijają się ze swoimi zainteresowaniami, inni mają kłopoty w pracy, a jeszcze inni borykają się trudnościami związanymi z otwieraniem swojej działalności.


"Rejs po szczęście" to słodko-gorzka opowieść o codziennym życiu zwyczajnych ludzi, których tak jak każdego z nas, spotykają różne problemy. Opowiada o miłości, przyjaźni, radzeniu sobie z kłopotami oraz o tym jak ważne, aby w trudnych chwilach móc liczyć na wsparcie bliskich osób. Mi ta książka bardzo się spodobała, a zakończenie było dla mnie zaskakujące i zupełnie się go nie spodziewałam. Sięgnijcie po tę powieść, z pewnością umili Wam czas w ciepłe, letnie wieczory.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




sobota, 13 lipca 2019

Stuart Turton - Siedem śmierci Evelyn Hardcastle

Stuart Turton - Siedem śmierci Evelyn Hardcastle



Tytuł książki: Siedem śmierci Evelyn Hardcastle
Oryginalny tytuł: The seven deaths of Evelyn Hardcastle
Autor: Stuart Turton
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 320
Data premiery: 15.05.2019



Aiden Bishop jest jednym z zaproszonych gości do posiadłości Blackheath. Jak się okazuje na miejscu, ma wziąć udział w grze. Evelyn Hardcastle zostanie zamordowana o dwudziestej trzeciej, a on ma zgadnąć, kto jest zabójcą. Sytuacja będzie się powtarzać codziennie. Ma na to osiem dni i osiem wcieleń. Jeśli mu się uda, będzie mógł odejść, a jeśli nie, na zawsze pozostanie w posiadłości. Czy uda mu się odkryć rozwiązanie tej zagadki i ujść z życiem?

Stuart Turton jest brytyjskim dziennikarzem. Ma dyplom z języka angielskiego oraz filozofii. Pracował między innymi w księgarni, dla magazynu technologicznego w Londynie, wykładał po angielsku w Szanghaju oraz pisał artykuły podróżnicze w Dubaju. Obecnie jest niezależnym dziennikarzem i pisarzem. Kiedy tylko przeczytałam opis "Siedmiu śmierci Evelyn Hardcastle" poczułam się mocno zaintrygowana i zdecydowałam się przeczytać tę powieść.

Styl autora jest fenomenalny. Świetnie oddał klimat tamtych lat, stworzył gęstą, mroczą atmosferę, która sprawiała, że ja tę książkę czytałam z ogromnym zaciekawieniem. Bohaterowie zamknięci w posiadłości, a winnego trzeba szukać wśród zgromadzonych osób. Komu można ufać, a kogo należy się obawiać? Opisana tu historia pełna jest tajemnic i zwrotów akcji, a wydarzenia rozgrywają się bardzo dynamicznie. Fabuła została tu dopracowana w najdrobniejszych szczegółach.

Miałam pewne obawy, co do elementów fantastyki, ale ostatecznie oceniam je pozytywnie. Główny bohater został świetnie wykreowany. Aiden codziennie budzi się w obcym ciele, przejmuje cechy charakteru, upodobania i zwyczaje danej osoby, np. czegoś nie lubi, mimo, iż wcześniej spożywał to w dużych ilościach. Każde jego kolejne wcielenie jest silniejsze, jeśli chodzi o osobowość, niż poprzednie. Wykazuje się odwagą w zadaniu, które musi rozwiązać. Nie jest to dla niego łatwe, ponieważ jego życiu również zagraża niebezpieczeństwo.

"Siedem śmierci Evelyn Hardcastle" to lektura wymagająca skupienia. Intryga jest zawiła, autor ciągle myli tropy, więc bez tego może być ciężko odgadnąć zakończenie. Rozwiązanie zagadki, nie do końca mnie usatysfakcjonowało, ale cała ta powieść jest świetną historią i polecam ją każdemu!



Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.


czwartek, 11 lipca 2019

Tana French – Wiedźmie drzewo

Tana French – Wiedźmie drzewo



Tytuł książki: Wiedźmie drzewo
Oryginalny tytuł: The witch elm
Autor: Tana French
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 640
Data wydania: 15.05.2019


Toby to mężczyzna, który jest szczęściarzem. Ma wielu oddanych przyjaciół, kochającą dziewczynę oraz wymarzoną pracę, w której odnosi sukcesy. Jego życie jest dość beztroskie do pewnego dnia, w którym wywraca się ono do góry nogami. Otóż Toby przyłapał włamywaczy na gorącym uczynku w wyniku, czego został brutalnie pobity. Odniósł rany zarówno fizyczne jak i psychiczne. Wyrusza więc na prowincję do miejsca, w którym spędzał w młodości wakacje razem z kuzynami. Jednak tutaj również nie zaznaje spokoju, ponieważ w drzewie zostają odnalezione ludzkie kości, które należą do jednego z kolegów mężczyzny z czasów szkolnych. Czy ma z tym coś wspólnego? Jakie sekrety wyjdą na jaw w trakcie jego śledztwa?

Tana French jest irlandzką pisarką, która urodziła się w USA, a wychowała się w Irlandii, Malawi oraz we Włoszech. Ukończyła teatrologię i aktorstwo w Trinity College w Dublinie. Pracowała między innymi w teatrze oraz telewizji. Jest autorką siedmiu bestsellerowych thrillerów. Dotychczas nie znałam zbyt dobrze twórczości French, ale pisze powieści z mojego ulubionego gatunku literackiego, a opis tej najnowszej mnie zaintrygował, więc postanowiłam po nią sięgnąć.

Przedstawiona historia została w narracji pierwszoosobowej. Czytelnik poznaje wydarzenia z perspektywy Tobyego. Z reguły lubię ten zabieg, bo kiedy autor dobrze wykreuje bohatera, dostarczy czytelnikowi świetnych emocji podczas lektury. Powinno być jeszcze bardziej ciekawie, ponieważ mężczyzna ma problemy z pamięcią. Niestety tutaj nie do końca się to udało. Nie polubiłam głównego bohatera. Rozumiem traumę i to, że po przeżytych przez niego wydarzeniach, może być ciężko stanąć na nogi, ale on zwyczajnie ciągle narzeka, marudzi, stał się strachliwy, a także szukał ukojenia w zażywaniu sporej ilości leków i w moim odczuciu było tego zbyt wiele.

Sięgając po tę książkę, nie nastawiajcie się na trzymający w napięciu thriller. Moim zdaniem „Wiedźmie drzewo” to bardziej powieść obyczajowa, ewentualnie z elementami thrillera. Akcji jest tu bardzo niewiele i niestety zwyczajnie nudziłam się podczas tej lektury, a także wiele razy miałam chęć ją porzucić. Wydarzenia, o których mowa w opisie powieści, moim zdaniem powinny pojawić się na początku, a nie dopiero po około 1/3 historii. Śledztwo Tobyego również nie jest zbyt interesujące, ponieważ jest prowadzone mocno po omacku i polega głównie na jego rozmowach z najbliższymi.


„Wiedźmie drzewo” w mojej opinii to bardziej powieść obyczajowa niż thriller. Polecam ją wielbicielom tego pierwszego gatunku, myślę, że dostarczy odpowiednich wrażeń. Jednak miłośnicy drugiego gatunku, mogą być mocno rozczarowani. Zabrakło mi tu napięcia, bohaterowie nie są dopracowani i być może gdyby tę książkę skrócić o połowę to wypadłaby znacznie lepiej.


Moja ocena: 5/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger