niedziela, 28 listopada 2021

Agata Przybyłek – Gdy zasypie zima



Tytuł książki: Gdy zasypie śnieg

Autor: Agata Przybyłek

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Ilość stron:  368

Data wydania: 27.10.2021


Agata Przybyłek urodziła się w 1994 roku i obecnie mieszka z mężem, córką oraz owczarkiem niemieckim – Emmą w małej miejscowości pod Szczecinem. Jest absolwentką psychologii na Uniwersytecie Gdańskim. Debiutowała w 2015 roku powieścią „Nie zmienił się tylko blond” i od tamtej pory ukazało się ich już ponad trzydzieści. Pisze głównie komedie oraz powieści obyczajowe. Lubię pióro Przybyłek i chętnie sięgam po jej książki. Nie mogłam się doczekać jej zimowej historii, więc sięgnęłam po nią, jako jedną z pierwszych w tym sezonie.

Marta pod choinką znajduje voucher na dwutygodniowy pobyt w pensjonacie pod Tatrami. Jest jej to bardzo nie na rękę, ponieważ nie może sobie teraz pozwolić na urlop. Nie chce jednak robić przykrości babci, która się wykosztowała na ten prezent. Niespodziankom jednak nie było końca, bo okazuje się, iż Janina sobie również opłaciła tam pobyt, więc kobiety jadą razem. Czy kobietom uda się spokojnie wypocząć? I czy wnuczka znajdzie wspólny język z babcią?

Marta i Janina są jak woda i ogień. Niestety nie polubiłam żadnej z tych bohaterek. Marta jest pracoholiczką, której wydaje się, że bez niej jej firma nie przetrwa. Zwykle w pracy spędza mnóstwo czasu, więc na randki jej go brakuje. Kiedy już udało jej się wyjechać to najchętniej nie wychodziłaby z pokoju, a kiedy to robiła zwykle bywała przyklejona do telefonu. Niektórzy lubią taki tryb życia i nic mi do tego, natomiast nie spodobało mi się jak szybko oceniła Jędrka tak naprawdę jedynie po tym, czym w życiu się zajmuje. Nie można jej odmówić odniesienia sukcesu, ale nie każdy w życiu ma takie priorytety jak ona. Zaś Janina drażniła mnie z kolei tym jak bardzo narzucała wnuczce swoją wolę nie próbując nawet jej zrozumieć. Wiem, że chciała dobrze, ale kompletnie nie próbowała się nawet postawić na miejscu drugiej osoby. Choć koniec końców wywołała moje współczucie.

Powieść ta została napisana w narracji trzecioosobowej i choć styl autorki jest lekki to tym razem ciężko było mi przebrnąć przez tę lekturę. Po pierwsze sięgając po nią należy mieć na uwadze, iż nie jest to typowo świąteczna historia, a bardziej po prostu zimowa. Akcja rozpoczyna się 23 grudnia, ale Wigilia przemija dosłownie w kilka stron, a główne wydarzenia rozgrywają się już kilka  dni później, kiedy nadchodzi pora wyjazdu. Po drugie niektóre dialogi wydawały mi się bardzo drętwe i nienaturalne. Zaś co do samej fabuły to niestety tu również jestem rozczarowana, ponieważ zwyczajnie wynudziła mnie ta historia, była przeciągnięta i przez większą część niewiele się działo. Doceniam natomiast niesamowity zimowy górski klimat, który wyczarowała Przybyłek. Sama chętnie wybrałabym się do takiego pensjonatu, przechadzała się zaśnieżonym szlakiem, napiła grzanego wina, a także uczestniczyła w kuligu.

„Gdy zasypie zima” to lekka, zimowa historia, którą moim zdaniem warto przeczytać głównie dla niesamowitej atmosfery, która otula niczym miękki, biały puch. Natomiast nie jest to moja ulubiona powieść tego typu, głównie ze względu na bohaterki, które nie zdobyły mojej sympatii oraz historii, która nie wzbudziła we mnie większych emocji poza znużeniem.


Moja ocena: 4/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger