wtorek, 26 września 2017

Amanda Prowse - Szczypta miłości

Amanda Prowse - Szczypta miłości






Tytuł książki: 
Szczypta miłości
Oryginalny tytuł: A little love
Autor: Amanda Prowse
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 384 
 Data wydania:15.09.2017


Pru Plum to sześćdziesięciosześcioletnia właścicielka słynnej piekarni w Londynie. Jest elegancka, bardzo dba o swój wygląd, a przez innych jest szanowana i postrzegana jako kobieta sukcesu. Jej wypieki są małymi dziełami sztuki i przyciągają najbardziej wymagających i bogatych klientów, których uznanie zdobyła, dzięki wieloletniemu doświadczeniu. Życie w dostatku, dobrze prosperująca firma to naprawdę wiele, ale pewne wydarzenia z przeszłości nie dają jej o sobie zapomnieć i burzą jej pewność siebie oraz spokój. Do pełni szczęścia Pru brakuje również miłości, którą w końcu spotyka, ale czy przeszłość nie zburzy jej radości?

To pierwsza książka Amandy Prowse, którą mam okazję czytać, ale od razu bardzo polubiłam jej styl! Jest lekki, przyjemny, nawet wtedy, kiedy porusza trudniejsze tematy. Miałam pewne obawy przed tą lekturą, bo opisuje losy kobiety o wiele ode mnie starszej. Zastanawiałam się, czy będę w stanie zrozumieć główną bohaterkę już nie wspominając o utożsamianiu się z nią. Jednak nic bardziej mylnego, „Szczypta miłości” jest napisana w taki sposób, że naprawdę może ją czytać zarówno młoda osoba jak i rówieśnica Pru.

Autorka stworzyła bohaterki, które od razu polubiłam – Pru i Milly to kuzynki, ale obie kobiety od samego początku zdobyły moją sympatię. To mądre, ciepłe, życzliwe kobiety, które życie dotkliwie doświadczyło, a wydarzenia te ciągną się za nimi cały czas. Jednak nie sprawiło to, że stały się zgorzkniałe, a wręcz przeciwnie, kiedy tylko nadarza się okazja, niosą pomoc. Jednak to co spodobało mi się najbardziej to mnóstwo humoru w dialogach, przy tej książce naprawdę można się popłakać ze śmiechu.


Kolejnym fajnym elementem było wprowadzenie licznych opisów dotyczących gotowania i dekorowania dzieł powstających w piekarni Pru. Dzięki temu czytelnik może się poczuć jakby był z nimi na miejscu i dowiedzieć się jak od kuchni wygląda proces tworzenia takich wyrobów.

„Szczypta miłości” to książka z przesłaniem. Opowiada o miłości, walce o przetrwanie, mierzeniu się ze swoją przeszłością, a także o tym, że na nic nigdy nie jest za późno. A to wszystko zostało umieszczone w lekkim, przyjemnym w odbiorze stylu.

Jedyne, co trochę mnie zawiodło to zakończenie, które jest bardzo przewidywalne. Chociaż być może nie powinnam tego oceniać negatywnie, bo w książkach tego typu po prostu tak to już bywa, że nie ma wielkich zaskoczeń na końcu.

Bardzo polubiłam tę książkę. Jest lekka, szybko się ją czyta, zawiera mnóstwo humoru, a do tego w prosty sposób opowiada o ważnych i mądrych rzeczach. Polecam i ja na pewno niedługo sprawdzę, czy inne książki Prowse są tak samo dobre.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu


niedziela, 24 września 2017

Pionek - Małgorzata i Michał Kuźmińscy

Pionek - Małgorzata i Michał Kuźmińscy








Tytuł książki:
Pionek
Autor: Małgorzata i Michał Kuźmińscy
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 440
Data wydania: 18.03.2016















Anna Serafin wykłada socjologię na Politechnice Śląskiej, a Sebastian Strzygoń przestał pracować w redakcji i zajmuje się prowadzeniem bloga. Tym razem próbują rozwikłać zagadkę tajemniczej brutalnej śmierci młodej dziewczyny. Ślady na miejscu wskazują na podobieństwo tego zdarzenia do serii morderstw z przed lat, za które skazany został Wampir z Szombierek i jest w trakcie odsiadywania wyroku. Anna przeprowadza wywiad z Pionkiem, a po tym spotkaniu zamiast uzyskać odpowiedzi, pytania się tylko mnożą. Jak tym razem tej dwójce pójdzie z rozwiązaniem zagadki?

„Pionek” to druga część serii z młodą panią antropolog Serafin oraz dziennikarzem Strzygoniem. Wobec tej lektury miałam spore oczekiwania, ponieważ wszędzie spotykałam się z opiniami, że każda kolejna część jest jeszcze lepsza od poprzedniej. Muszę przyznać, że po przeczytaniu „Pionka” również podzielam te opinie, więc już nie mogę się doczekać lektury „Kamienia”.

Ta książka zawiera typowe elementy, które powinien mieć dobry kryminał – świetnie wymyślona intryga, wartka akcja, a przede wszystkim dobrze zbudowane napięcie, które powodowało, że ciężko było się oderwać od jej lektury. Dobrym zabiegiem było umieszczenie na końcu rozdziałów krótkich retrospekcji, które podtrzymywały w czytelniku ciekawość, a jednocześnie mogły go naprowadzić na właściwy trop lub zmylić, ponieważ otrzymaliśmy w nich szczątkowe informacje o mordercy. Dzięki temu również w sposób dogłębny mogliśmy poznać jego psychikę, czy motywy poprzez różne wtrącone sytuacje, np. z okresu dzieciństwa.


Kolejną charakterystyczną rzeczą dla książek Kuźmińskich jest typowo śląskie słownictwo. O ile w pierwszej części rozumiałam ją bez problemu, mimo, że na co dzień nie mam z nią styczności, to w tej części słowniczek umieszczony na końcu książki był mi bardzo pomocny. Dzięki temu „Pionek” jeszcze lepiej i wiarygodniej oddaje klimat Śląska oraz przenosi czytelnika w to miejsce.

To druga książka tych autorów, którą przeczytałam, ale na pewno w najbliższym czasie sięgnę również po trzecią część serii, bo póki co bardzo mi się podoba to co, wychodzi z pod ich pióra. Może się mylę, ale odnoszę wrażenie, że to kolejne bardzo dobre książki, które nie są należycie doceniane. Jeżeli jeszcze nie słyszeliście o tych autorach lub słyszeliście, ale się wahacie, czy warto sięgnąć po ich książki to wiedzcie, że ja je polecam, a fani kryminałów nie będą rozczarowani.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.


czwartek, 21 września 2017

Beata Majewska - Konkurs na żonę

Beata Majewska - Konkurs na żonę








 Tytuł książki: Konkurs na żonę 
Autor: Beata Majewska
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 304
Data wydania: 10.05.2017











Hugo Hajdukiewicz to dobiegający trzydziestki prawnik z Krakowa. Wydawałoby się, że ma wszystko – jego kariera zmierza w jak najlepszym kierunku oraz jest bardzo bogaty. Jednak z powodu testamentu wuja musi znaleźć sobie żonę. Jego wybór pada na 18-letnią skromną Łucję Maśnik z małej wsi Podole, która przyjechała do Krakowa studiować. Właściwie to dzieli ich prawie wszystko – poglądy, zwyczaje, zainteresowania. Jednak dziewczyna bardzo szybko ślepo zakochuje się w przystojnym mężczyźnie, który zwrócił na nią uwagę i nie dostrzega pewnych rzeczy, które sprawią, że nie wszystko będzie się układało jak w bajce.

Mam trochę zastrzeżeń, co do głównych bohaterów. Łucja jest dziecinna, po jej zachowaniu można wnioskować, że potrzebny jest jej ojciec, a nie mąż. Dawno żadna bohaterka nie irytowała mnie tak swoją naiwnością. Na początku wydawało mi się to zabawne, ale im dalej czytałam książkę, tym częściej miałam ochotę w niektórych momentach potrząsnąć bohaterką i zdjąć jej klapki z oczu. Natomiast, jeśli chodzi o Hugona to nie chcę zdradzać wydarzeń i konkretnych sytuacji pojawiających się w książce, ale parę razy zachował się bardzo niewłaściwie, bywał arogancki i osoby mniej obyte traktował z wyższością. Ciężko mi powiedzieć, że ta dwójka bohaterów wzbudziła we mnie sympatię. Bardzo jednak polubiłam babcię naszej głównej bohaterki, ciepła, mądra kobieta, zawsze służąca radą i z odrobinę nowoczesnym oraz elastycznym podejściem do niektórych spraw.


„Konkurs na żonę” to słodko-gorzka historia o miłości, kłamstwach oraz o dążeniu do celu za wszelką cenę bez spoglądania na konsekwencje. Książkę czytało mi się przyjemnie, a to za sprawą połączenia komedii z romansem. Gwarantuję, że przynajmniej kilka razy ta lektura Was rozbawi. Poza humorem czytelnik znajdzie również sporo życiowych mądrości i dzięki temu będzie mógł wiele wynieść dla siebie z tej lektury.

Warto również wspomnieć, że książka jest bardzo ładnie wydana. Biała okładka z minimalistyczną grafiką symbolizującą najważniejsze wydarzenia opisywanej historii mnie bardzo zachęciła do sięgnięcia po nią. Ale oprócz pięknej okładki, fragmenty tekstu są od siebie oddzielone małymi różami, co uważam za oryginalny pomysł.

Mam nadzieję niedługo zabrać się za drugą część, bo bardzo jestem ciekawa dalszych losów naszych bohaterów. Jeżeli szukacie lekkiej i zabawnej książki na jeden wieczór z fajnym przesłaniem to polecam „Konkurs na żonę”.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Książnica.




środa, 20 września 2017

Damien Boyd - W linii prostej

Damien Boyd - W linii prostej






Tytuł książki: W linii prostej
Oryginalny tytuł: As the crow flies
Autor: Damien Boyd
Wydawnictwo: Editio Black
Ilość stron: 192 
 Data wydania: 17.08.2017













Komisarz Nick Dixon pracuje nad wyjaśnieniem powodów śmierci swojego dawnego przyjaciela, który odpadł od skały i runął w dół. Jake Fayter był świetnym wspinaczem, który pokonywał od wielu lat trasy o różnym stopniu trudności. Na miejscu nic nie wskazuje, aby ktoś brał w tym udział i wygląda to na nieszczęśliwy wypadek. Ze względu na dawną przyjaźń policjant próbuje poznać prawdę o tej śmierci, ponieważ nie wierzy, że przyjaciel mógłby źle zawiązać węzeł i zginąć z własnej winy. Sprawa robi się coraz bardziej tajemnicza, kiedy zostaje zabita osoba, która mogła udzielić informacji o Jake’u.

Książkę czyta się błyskawicznie, ponieważ zawiera niespełna 200 stron. Została napisana dość prostym językiem, jednak pewne spowolnienie i trudność może sprawić specjalistyczne słownictwo związane typowo ze wspinaczką. Rozwiązanie tego problemu znajduje się na końcu książki w postaci słowniczka zawierającego wyjaśnienie najważniejszych terminów, co uważam za przydatne, bo osobom, które nie mają z tą dyscypliną nic wspólnego mogą się wydać niezrozumiałe.

Akcja książki rozwija się dość szybko, ale to zapewne zasługa tego, że nie jest zbyt obszerna. Moim zdaniem nie zawiera niestety zbyt wielu zwrotów akcji, ani mylnych tropów, które umiejętnie wodziłyby czytelnika za nos. Zabrakło mi tu trochę wyczekiwania w napięciu na dalszy rozwój wydarzeń, bo od momentu morderstwa wszystko toczy się dość poprawnie i swoim zwyczajowym torem bez żadnych większych przeszkód, ani niespodzianek.

Przez to, że książkę czyta się tak szybko i zawiera po prostu kolejne etapy śledztwa, bohaterowie zostali jakby zepchnięci trochę na drugi plan. Moim zdaniem postaci są za mało rozbudowane i nie zdążyłam się z żadnym z nich polubić, zżyć, utożsamić, czy w ogóle ciężko, żeby wywołali we mnie jakieś głębsze emocje.

Sam pomysł na fabułę był niezły i miał potencjał, ale dla mnie zabrakło tych kilku rzeczy, które opisałam powyżej, abym mogła darzyć tę książkę szczególną sympatią. Skoro to pierwsza część przygód komisarza Dixona to pozostaje mi mieć nadzieję, że w kolejnych częściach jest lepiej.


Moja ocena: 5/10



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Editio.



wtorek, 19 września 2017

Śleboda - Małgorzata i Michał Kuźmińscy

Śleboda - Małgorzata i Michał Kuźmińscy





Tytuł książki:
Śleboda
 
Autor: Małgorzata i Michał Kuźmińscy
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 336
Data wydania: 18.03.2015

Anna Serafin to młoda doktor antropolog z Krakowa, która zmęczona i niezadowolona swoim dotychczasowym życiem postanawia wyruszyć w Tatry by odnaleźć siebie. Pech chciał, że odnalazła jednak zmasakrowane zwłoki. Okazuje się, że denatem jest Jan Śleboda – osiemdziesięcioośmiolatek, samotnik trzymający się na uboczu, więc nie od razu zauważono jego zniknięcie. Wydawałoby się, że nikt nie miał powodów zabijać spokojnego starca, ale wszyscy we wsi milczą jak zaklęci na jego temat oraz jego przeszłości. Jakby tego było mało to dopiero pierwsza ze zbrodni jaka ma miejsce w Murzasichlu. Anna Serafin wraz ze swoim znajomym dziennikarzem śledczym Sebastianem Strzygoniem próbują się dowiedzieć, kto jest mordercą.

Pierwszą dla mnie pozytywną rzeczą w tej książce jest to, że autorzy stworzyli małą zamkniętą społeczność w dokładnie taki sposób, jaki lubię. Osadzenie zdarzeń w małych miastach lub wsiach, gdzie wszyscy wszystkich znają i wszystko o wszystkich wiedzą, ale nikt nic nie mówi w obawie przed kimś lub przed czymś to coś, co od razu wprowadza tajemniczość i wzbudza w czytelniku podejrzliwość, bo w takim przypadku dosłownie każdy może mieć coś na sumieniu i być podejrzanym. A o to, żeby czytelnik miał kogo podejrzewać również Autorzy zadbali. W książce pojawia się duża ilość bohaterów, którzy zostali wykreowani dość realnie i barwnie.


Przy tej książce nie da się nie wspomnieć o tym, jakim językiem jest pisana. Skoro rzecz się dzieje w górach to spora część rozmów prowadzona przez miejscowych górali jest wyrażana gwarą góralską. Zapewne tym, którzy na co dzień nie mają z nią styczności może to męczyć, przeszkadzać lub być momentami niezrozumiałe. Jednak ja osobiście uważam, że taki zabieg przenosi czytelnika do góralskiego świata i tylko lepiej pozwala się wczuć w góralski klimat.

Kuźmińscy w tej książce poruszyli bardzo ważny, a powszechnie niezbyt znany temat, jakim jest Goralenvolk. Nie każdy o tym słyszał, a autorzy pokrótce w przystępny sposób przybliżają na ten temat pewne informacje. Ja cenię i lubię, jeśli w wątek kryminalny odpowiednio zostaje wpleciony wątek historyczny.

„Śleboda” to dobrze skonstruowany kryminał z ciekawym wątkiem obyczajowym, a także ukazujący nam przepiękne krajobrazy Tatr. Pochłonęłam tę książkę w dwa dni i nie mogę się już doczekać, aż sięgnę po kolejną część, która czeka w mojej biblioteczce.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

poniedziałek, 18 września 2017

Stuart MacBride - Ubezwłasnogłowieni

Stuart MacBride - Ubezwłasnogłowieni







Tytuł książki: Ubezwłasnogłowieni
Oryginalny tytuł: Halfhead
Autor: Stuart MacBride
Wydawnictwo: Editio Black
Ilość stron: 400
 Data wydania: 17.08.2017










Obecne czasy różnią się od tych, które znamy. Przestępcy już nie tylko są zamykani w więzieniach, ale zostają ubezwłasnogłowieni, czyli pozbawieni zdolności samodzielnego myślenia oraz trwale okaleczani na różne sposoby, a oprócz tego muszą pracować społecznie. Przeprowadzone na osadzonym zmiany są nieodwracalne, nie ma zatem powrotu do poprzedniego życia po jakimś określonym czasie odbycia kary. Czy aby na pewno?

Glasgow. Will Hunter pomaga rozwiązać sprawę tajemniczego morderstwa, które popełniono w miejscu, które wyzwala w nim demony przeszłości. Czy uda mu się ustalić sprawcę oraz go schwytać?


Muszę przyznać, że często do przeczytania książki zachęca mnie okładka, jesteśmy w końcu w większości wzrokowcami lub opis lektury, ale w tym przypadku to tytuł był tym czynnikiem, który mnie mocno zaintrygował. To co zasługuje na szczególną uwagę, to z całą pewnością rzeczywistość, jaką wykreował autor. Ubezwłasnogłowieni za dokonanie zbrodnie są traktowani bezwzględnie. Trwałe zmiany, jakie zostają na nich dokonane zmuszają do zastanowienia, czy to adekwatna kara i co by było gdyby takie kary były dokonywane w naszej rzeczywistości? Czy po odsiedzeniu wyroku można wrócić do normalnego życia, czy ubezwłasnogłowienie jest lepszą metodą?

Kolejną istotną sprawą dla miłośników kryminałów jest spora ilość opisów zawierających okrutne i makabryczne sceny. Osoby oczekujące od tego gatunku książki mocnych wrażeń zdecydowanie nie powinny tu narzekać. Sposób w jaki autor oddaje pewne rzeczy może wywołać niepokój i lęk, a także sprawić, że nie będziecie mogli po nią sięgnąć w nocy, a przecież przy czytaniu takich książek o to chodzi.

Dla mnie „Ubezwłasnogłowieni” to kryminał trzymający w napięciu, taki od którego ciężko się oderwać, aż nie pozna się zakończenia. Akcja pędzi ze strony na stronę, a zakończenie raczej ciężko przewidzieć. Myślę, że najbardziej wybredni fani tego gatunku nie powinni mieć wiele tej książce do zarzucenia.

Polecam tę książkę – za pomysł, za świetne opisy nie oszczędzające okrutnych szczegółów oraz za to, że zwyczajnie wciąga J





Moja ocena:8/10



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Editio.




czwartek, 14 września 2017

Michael Palmer - Siostrzyczki

Michael Palmer - Siostrzyczki






Tytuł książki: Siostrzyczki
Oryginalny tytuł: The sisterhood 
Autor: Michael Palmer
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 352
Data wydania: 27.06.2017










W pewnym szpitalu w Bostonie po pomyślnie przeprowadzonej operacji, pacjentka umiera, a sekcja zwłok wykazuje, że nie była to śmierć z przyczyn naturalnych tylko morderstwo. Z powodu poszlak oskarżony o ten czyn zostaje lekarz, który sprawował nad nią pieczę, David Shelton. Podczas prowadzenia śledztwa umierają również inni pacjenci, których stan na to nie wskazywał, a prawda okazują się szokująca. Istnieje bowiem Stowarzyszenie Sióstr Życia, które ze względów etycznych dba o to, aby cierpienie osób nieuleczalnie chorych nie było w nieskończoność przedłużane poprzez stosowanie wielu różnych metod leczenia. Jednak niektóre członkinie zabijają dla celów prywatnych. Czy David’ovi uda się poznać prawdę i oddalić ciążące na nim zarzuty?

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Michaela  Palmera i z pewnością nie ostatnie. „Siostrzyczki” to thriller medyczny. Autor, dzięki swojemu dwudziestoletniemu doświadczeniu lekarskiemu, dostarcza nam mnóstwa informacji z dziedziny leczenia chorób. W książce występują liczne opisy z przeprowadzania operacji, sekcji zwłok,  reanimacji, czy po prostu zwykłej opieki lekarskiej i pielęgniarskiej nad pacjentami znajdującymi się w szpitalu. Mi ta tematyka w kryminale bardzo przypadła do gustu i na pewno dla mnie nie było tam tego za dużo, a wręcz  przeciwnie, bo mam ochotę sięgnąć po kolejne książki Palmera.


Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę - opisywania kontrowersyjnej działalności. Teoretycznie kobiety należące do Stowarzyszenia działały w dobrej wierze, bo starały się skrócić cierpienie pacjentów. Uważały, że skoro ktoś jest nieuleczalnie chory i spędza mnóstwo czasu w szpitalu w stanie agonalnym to należy zakończyć jego męki. Przeszkadzało im, że lekarze za wszelką cenę podłączają chorych do mnóstwa rurek, stosują na nich różne terapie, mimo, że ich stan się nie poprawia. Temat dość kontrowersyjny, bo skoro ktoś nie jest w stanie już sam absolutnie nic zrobić i tylko leży pogrążony w bólu podłączony do maszyn to czemu by nie skrócić jego męki? Tylko kim były te kobiety, żeby bawić się w Boga? Poruszony w książce temat sprawia, że warto się nad tym zastanowić.

Wątek kryminalny oceniam na plus natomiast trochę mniej podobało mi się wplecenie w tą historię wątku miłosnego. To znaczy może nie samo to, że się pojawił mi się nie podoba tylko to jak został poprowadzony. Rozumiem, że w książce tego gatunku nie będzie nie wiadomo jak romantycznie, ale osobiście odniosłam wrażenie, że został wepchnięty na siłę. Jakoś tak wszystko szybko się tam wydarzyło, bez polotu i nie pasowało mi do całości.

Niemniej jednak „Siostrzyczki” oceniam bardzo dobrze, jest to porządny thriller medyczny z ciekawą fabułą oraz szybko rozgrywającą się akcją. Do tego porusza ważny i trudny temat, jakim jest eutanazja. Mimo sporej dawki słownictwa typowo lekarskiego, książkę czyta się szybko i przyjemnie.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.




wtorek, 12 września 2017

John Boyne - Chłopiec na szczycie góry

John Boyne - Chłopiec na szczycie góry





Tytuł książki: Chłopiec na szczycie góry
Oryginalny tytuł: The boy at the top of the mountain 
Autor: John Boyne
Wydawnictwo: Replika
Ilość stron: 272
Data wydania: 15.03.2017














Pierrota Fischera poznajemy, kiedy mieszka w Paryżu z troskliwą i opiekuńczą matką Francuzką oraz ojcem Niemcem, który zmaga się z przeżyciami po wojnie. Chłopiec jest grzeczny, miły, nie sprawia problemów oraz z najwyższą troską dba o swojego psa. Kiedy traci rodziców, a rodzina jego przyjaciela nie może się nim zająć, trafia do domu dziecka. Jednak po pewnym czasie okazuje się, że Pierrot ma ciotkę Beautrix, o której istnieniu do tej pory nie miał pojęcia. Wyrusza więc do domu w Austrii, w którym jest ona gosposią. Okazuje się to być Berghof – posiadłość Adolfa Hitlera.

Cała historia została podzielona na 3 części w różnych przedziałach czasowych niewiele od siebie oddalonych. Pierwsza część ukazuje nam początki życia Pierrota, tego jak dorastał, jakie wartości były mu przekazywane. Druga pokazuje kilka lat starszego chłopca, w którym zachodzi mnóstwo zmian – przestaje czynić wyłącznie dobro i być niewinny, a zaczyna mieć na sumieniu mniej lub bardziej karygodne występki. Trzecia natomiast część opisuje jego upadek, wstyd i próbę odzyskania dawnego, lepszego siebie.

„Czy to naprawdę aż takie łatwe dla niewinności: dać się splugawić?”


Ta książka wywołała we mnie wiele emocji i bardzo mnie poruszyła. Jak niewinny kilkuletni chłopiec mógł się przemienić w żądnego władzy oraz zemsty, wywyższającego się nastolatka? Pierrot w Berghof przechodzi ogromną przemianę, która zaczyna się od pozornie drobnych rzeczy jak np. wprowadzenie dużo surowszej dyscypliny niż ta, którą znał dotychczas, czy rad udzielonych mu przez ciocię, aby nie wspominał przy panu domu, że jest pół Francuzem oraz że odtąd będą go nazywać Pieterem, bo tak brzmi bardziej niemiecko. Z czasem Pieter zaczyna się zachowywać zupełnie tak jak jego wcześniejsi oprawcy z domu dziecka, czy pociągu. Im bardziej zbliża się do siebie z Fuhrerem, tym bardziej zaczyna źle traktować wszystkich dookoła, a więzi go łączące z innymi ludźmi przestają mieć dla niego znaczenie, kiedy uważa, że coś mu się należy, a tego nie dostaje.

Historia opisana w tej książce jest naprawdę wstrząsająca. Dzięki niej czytelnik jest świadkiem przemiany miłego uczynnego dziecka w samolubnego, egoistycznego potwora, który dąży po trupach do celu. Ogromny wpływ na tę przemianę miało otoczenie, w którym się znalazł.


Książka mimo, że porusza czasy wojenne oraz trudne tematy to napisana jest prostym językiem i szybko się ją czyta. Uważam, że to książka, która jest dla każdego. Jest mądra, pouczająca i zawiera ważny przekaz, z którym zostaje się na długo po jej zakończeniu.

„I w końcu on stwierdził, że ma historię do opowiedzenia; historie chłopca, który najpierw był przyzwoitym człowiekiem i miał serce przepełnione miłością, a potem został splugawiony przez władzę. Historię chłopca, który popełnił zbrodnie i musi z nimi teraz żyć do końca.”


Moja ocena: 8/10



Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Replika.




Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger