Autor: Anna
Szafrańska
Wydawnictwo: Novae
Res
Ilość
stron: 412
Data wydania: 25.10.2017
Osiemnastoletnia Amelia Raczyńska jest córką
bogatego i wpływowego biznesmena. Mieszka w luksusowej willi, ma służbę,
ochronę i szofera, a także uczęszcza do prywatnej szkoły. Wydawać by się mogło,
że ma wszystko, jednak brak jej tego, czego pieniądze nie dają – rodzice nigdy
nie okazują jej, ani jej rodzeństwu uczuć, stale narzucają jej swoją wolę,
łącznie z wybraniem jej narzeczonego, a także przy każdej możliwej okazji ją
krytykują i wyrażają swoje niezadowolenie z jej zachowania. Dziewczyna za
wszelką cenę pragnie wyrwać się z tej złotej klatki, niestety środki, których
do tego używa to mnóstwo kłamstw, z których ciężko się wyplątać.
„W
moim nastoletnim życiu nie mogę być normalną dziewczyną.
Nie
mam ambicji ani marzeń.
Nie
wiem, co to prawdziwa miłość.
I
nie wiem, czy kiedykolwiek ją spotkam…”
Od samego początku ta książka wstrząsa. Kiedy czytam
powyższy cytat mocno współczuję Eli bardzo mocno. Ludzie stojący z boku główną
bohaterkę postrzegają jako zimną i rozkapryszoną księżniczkę, inni z kolei
widząc jej markowe ciuchy z pewnością myślą, że ta dziewczyna ma wszystko. Ale
czy na pewno tak jest? Już z pierwszego rozdziału dowiadujemy się o Amelii
bardzo istotnych rzeczy. Wszystko jest opisane z perspektywy głównej bohaterki,
a nieliczne fragmenty z perspektywy Roberta, dzięki temu czytelnik jeszcze
lepiej rozumie ich emocje.
To, co uderzyło mnie na samym początku to to jak
główna bohaterka cierpiała z powodu braku rodzicielskiej miłości. To nie jest
typowy romans. W wielu fragmentach tej książki czytelnik dowiaduje się jak
bardzo Amelii brakuje od rodziców zwykłego buziaka w policzek na pożegnanie,
przytulenia, czy zwykłej pochwały. Dziewczyna niemiłosiernie cierpi, ponieważ
gosposia jest jej bliższą osobą niż własna matka i ubolewa nad tym, że we
własnym domu brakuje osób, które wysłuchały by jej problemów.
Świetnym uzupełnieniem historii jest wątek
kryminalny, który pojawia się pod koniec powieści. Bałam się, że autorka
chciała za dużo rzeczy upchnąć w tej książce i że ten wątek zepsuje cały efekt,
jaki do tego momentu na mnie wywarła. Jednak nic bardziej mylnego –
wprowadzenie odrobiny akcji moim zdaniem bardzo dobrze wpłynęło na całość, bo
od tych ostatnich stron dosłownie nie można się oderwać. Do samego końca nie
wiadomo jak autorka pokierowała losem bohaterów i zostałam zaskoczona.
Bohaterowie są świetnie wykreowani. Szczególnie
zimni i apodyktyczni rodzice, którzy zachowują się jakby nie mieli uczuć, a to
co się dla nich liczy to pozory, dobra reputacja i życie w luksusie. Przyjęcia,
czy kolacji z udziałem ludzi z tej sfery to pełne obłudny wydarzenia – sztuczne
uśmiechy, udawanie przyjaźni, by w obliczu innych sytuacji odwrócić się plecami
– moim zdaniem autorka perfekcyjnie stworzyła tych ludzi. Za to moją sympatię
zdobyła Lidka, wesoła dziewczyna, która potrzebowała przyjaciółki.
„Dziewczyna ze złotej klatki” to powieść o
spełnianiu oczekiwań rodziców, o próbie zdobycia ich uznania, o poszukiwaniu
miłości, a przede wszystkim o tym, że za pieniądze nie można mieć wszystkiego i
że nie dają one szczęścia. Warto przeczytać tę książkę, bo jest niezwykle
emocjonalna, a sama fabuła może zaskoczyć, bo nie jest to taki typowy i
oczywisty romans.
Moja ocena: 9/10
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae Res.
To zdecydowanie coś dla mnie.:)
OdpowiedzUsuńPolecam, bardzo fajna książka :)
Usuń