Tytuł książki: Randka
Oryginalny tytuł: The date
Autor: Louise Jensen
Wydawnictwo: Burda Książki
Ilość stron: 368
Data wydania: 17.10.2018
Alison próbuje poradzić sobie z niedawną separacją i
rozpadającym się małżeństwem. Przyjaciele namawiają ją do pójścia na randkę z
mężczyzną poznanym na portalu randkowym. Wydawać by się mogło, że to będzie
sobotni wieczór jak każdy inny. Jednak, kiedy kobieta budzi się w niedzielę
rano, odkrywa, że nic nie jest takie jak dawniej. Na głowie ma guza, na
dłoniach zaschniętą krew, a kiedy patrzy w lustro, nie rozpoznaje własnej
twarzy. Czy kobiecie grozi niebezpieczeństwo?
Louise Jensen już jako dziecko marzyła by zostać
pisarką, a w wieku trzydziestu lat postanowiła to urzeczywistnić. Jej
debiutancka powieść „Siostry” stała się bestsellerem i utrzymywała się na
pierwszym miejscu listy najlepiej sprzedających się książek w Wielkiej Brytanii
przez pięć tygodni. W 2016 roku powieść „Siostry” została nominowana do nagrody
Goodreads Awards w kategorii Debiut Roku. Już od jakiegoś czasu miałam chęć
przeczytać jakąś książkę Jensen i w końcu mój wybór padł na tę najnowszą.
Autorka zdecydowała się tutaj na narracją
pierwszoosobową. W moim odczuciu było to dobre posunięcie, ponieważ dzięki temu
podczas lektury przeżywałam razem z główną bohaterką lęk, zdezorientowanie,
niepokój, czy bezradność. Wpływanie na emocje lub odczucia czytelnika wymaga
umiejętności i doceniam ten aspekt w książkach. Styl autorki jest lekki,
teoretycznie książkę czyta się dość szybko ze względu na prosty język.
Muszę jednak przyznać, że mam pewne zarzuty, co do
fabuły. Początek książki trochę mnie wynudził ze względu na przydługie opisy,
które nie wiele wnosiły do całej historii. Później, kiedy akcja trochę się
rozwinęła, było o wiele lepiej – nie mogłam się wręcz oderwać. Jedną rzecz
przewidziałam już na samym początku i potem potwierdziło się moje przypuszczenie,
ale co do reszty, ciągle zmieniałam zdanie. Uważam więc, że Jensen całkiem
nieźle podsuwała mylne tropy i wodziła czytelnika za nos.
Ciekawym wątkiem, z którym ja nieczęsto spotykam się
w literaturze, było poruszenie zagadnienia prozopagnozji. Jest to zaburzenie
polegające na braku umiejętności rozpoznawania twarzy, nawet członków rodziny,
czy przyjaciół. Nie znam nikogo, kto cierpiałby na to zaburzenie, ale nie
jestem w stanie wyobrazić sobie jak dezorientujące musi być życie ze ślepotą
twarzy.
„Randka” to całkiem niezły thriller psychologiczny.
Pomijając przydługi początek, pełen zbyt dużej ilości opisów to ciekawa i
wciągająca lektura, której zakończenie z pewnością zaskoczy wielu czytelników. Sięgnięcie
po powieść Jensen było dobrą decyzją i koniecznie muszę nadrobić jej poprzednie
książki.
Moja ocena: 6/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Burda Książki.
Książka już czeka na moim czytniku, więc na pewno będę ją czytać. 😊
OdpowiedzUsuńOoo ciekawa jestem, jakie będą Twoje odczucia :)
UsuńHmmmm, opis fabuły jakoś do mnie nie przemówił, mimo, że podobała mi się jej wcześniejsza powieść :)
OdpowiedzUsuńWarto dać jej szansę :)
Usuń