czwartek, 31 stycznia 2019

W. Bruce Cameron - O psie, który wrócił do domu

W. Bruce Cameron - O psie, który wrócił do domu


Tytuł książki: O psie, który wrócił do domu
Oryginalny tytuł: A dog's way home
Autor: W. Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
Ilość stron: 392
Data wydania: 30.01.2019


Lucas ma wielkie serce i nie pozostaje obojętny, kiedy w starym domu naprzeciwko niego żyje wiele kotów, chłopak je dokarmia. Pewnego razu próbując je wyłapać w celu znalezienia im domów, znajduje tam szczeniaka. Zarówno Bella jak i Lucas, wiedzą, że ta chwila zmieni ich życia na zawsze i pokochali się bezgranicznie. Niestety na swojej drodze spotykają złych i mściwych ludzi, a w wyniku tego Bella zostaje oficjalne uznana za psa rasy pitbull, która w Denver jest zakazana. Aby uchronić swoje ukochane zwierzę, Lucas zgadza się na znalezienie jej domu poza granicami miasta. Bella jednak tęskni za swoim człowiekiem i postanawia zrobić Do domu.

W. Bruce Cameron urodził się w 1960 roku w Petoskey. Popularność zdobył, dzięki powieści „Był sobie pies”, która utrzymywała się na liście bestsellerów The New York Times przez 52 tygodnie. Bardzo polubiłam twórczość autora, więc wiedziałam, że po najnowszą książkę sięgnę bardzo szybko. Teraz, kiedy jestem już po lekturze pozostaje mi tylko wybrać się do kina na ekranizację.

Styl autora jest bardzo przyjemny i prosty w odbiorze. Narracja została poprowadzona w pierwszej osobie z perspektywy Belli. Jest to bardzo ciekawe, ponieważ czytelnik poznaje wydarzenia jej oczami. Jest bardzo inteligentna i szybko się uczy Zostań, Siad, Nie szczekaj, ma swoje ulubione zabawy i uwielbia dostawać od Lucasa Kawałeczek Sera. Rozpoznaje słowa „pies”, czy „grzeczna sunia”, ale nie rozumie, dlaczego nagle znalazła się z dala od swojego człowieka. Była przekonana, że zezłościła czymś Lucasa.


Bella podczas swojej wędrówki spotyka wiele ciekawych postaci, zarówno zwierząt jak i ludzi. Jedni byli dobrzy, inni źli. Podobała mi się przyjaźń i to jak radziła sobie razem z „Dużą Koteczką”. Podczas Do domu Bella nauczyła się wielu nowych rzeczy, ale musiała się także zmierzyć z np. samodzielnym zdobywaniem jedzenia, co nie zawsze było łatwe. Mimo, iż cała historia dotyczy psa i pięknej relacji, jaka może mieć miejsce między tym zwierzęciem, a człowiekiem to bardzo podobało mi się to, że koty również odgrywały tu istotną rolę. Postawa Lucasa w sprawie bezdomnych kotów była godna podziwu, ale przede wszystkim istotne jest uświadamianie ludzi jak ważna jest sterylizacja.


„O psie, który wrócił do domu” to ciepła historia, która również wzrusza, więc radzę przygotować sobie chusteczki zanim zasiądziecie do tej lektury. Pokazuje jak piękna i silna wieź może się zostać nawiązana między czworonogiem, a człowiekiem. Choć nie mam psa to nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt. Polecam Wam tę książkę niezależnie od wieku.


Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.


wtorek, 29 stycznia 2019

Rebecca Fleet - Zamiana

Rebecca Fleet - Zamiana


Tytuł książki: Zamiana
Oryginalny tytuł: The house swap
Autor: Rebecca Fleet
Wydawnictwo: Marginesy
Ilość stron: 320
Data wydania: 16.01.2019

Związek Caroline i Francis niedawno przeszedł kryzys i pragną go poskładać na nowo. Postanawiają wyjechać gdzieś na tydzień i odpocząć od codzienności. Robią to w dość nietypowy sposób – zamieniają się na ten czas mieszkaniami z inną rodziną. Po przybyciu na miejsce jednak nie jest tak wspaniale jak sobie wymarzyli. Mieszkanie wydaje się być pozbawione śladów właścicieli, a jedyne drobne rzeczy, które odnajdują wywołują w kobiecie niesamowity niepokój, ponieważ przypominają jej o przeszłości.
                     
Rebecca Fleet mieszka i pracuje w Londynie. „Zamiana” jest jej debiutem, który ukazał się w piętnastu krajach oraz cieszył się statusem bestsellera. Bardzo zainteresował mnie opis książki, ponieważ pomysł zamiany domami do tej pory kojarzyłam jedynie z filmem „Holiday”, a to właściwie bardzo fajny motyw, z którym ja do tej pory w thrillerach się nie spotkałam.

Zacznę od tego, że książka jest napisana lekkim językiem, więc przeczytanie jej nie zajęło mi wiele czasu. Fleet postanowiła przedstawić wydarzenia w pierwszej osobie. Poznajemy je głównie z perspektywy Caroline, ale czasem również jej męża Francisa oraz kogoś, kto planuje uprzykrzenie życia kobiecie. Cała historia jest przeplatana wydarzeniami teraźniejszymi z tymi, które działy się dwa lata wcześniej. Zabieg ten miał pomóc w zbudowaniu napięcia i w jakimś stopniu się to udało. Nie wyszło najgorzej, ale przez pierwszą połowę niewiele się dzieje, a przynajmniej nie są to jakieś szokujące rzeczy, tylko drobnostki, które sprawiały, że czytałam dalej czekając na coś bardziej zaskakującego.
                                                                                    
Autorka skupiła się tu w głównej mierze na odpowiednim wykreowaniu swoich postaci pod względem psychologicznym i to wyszło jej całkiem nieźle. Mamy tutaj postać, która stara się wyprzeć wydarzenia z przeszłości i stara się poukładać obecne życie. Kolejną postacią jest osoba, która zażywała zbyt wiele tabletek, odurzając się w ten sposób. Fleet pokazała, że można w ten sposób stracić wszystko na czym człowiekowi zależy, ale także można się odbić od dna i walczyć o szczęście. Wreszcie mamy tu również historię kochanków, których rozdzieliła tragedia. Kiedy oboje starają się wieść szczęśliwe życia, przeszłość ich dogania w najmniej oczekiwany sposób.

„Zamiana” to książka, która miała bardzo duży potencjał ze względu na rzadko spotykany pomysł na fabułę. W moim odczuciu za mało tu elementów thrillera i ja bym tę powieść bardziej zaliczyła jako romans lub powieść obyczajową z elementami thrillera. Niestety akcja jest mało dynamiczna, a samo zakończenie w moim odczuciu robi zbyt małe wrażenie, oczekiwałam zdecydowanie czegoś bardziej szokującego. Trzeba mieć jednak na uwadze, że to debiut Fleet, więc z pewnością dam jej kiedyś jeszcze szansę i sprawdzę, czy popracowała nad pewnymi elementami.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Marginesy.




poniedziałek, 28 stycznia 2019

Natasha Preston – Uwikłana

Natasha Preston – Uwikłana



Tytuł książki: Uwikłana
Oryginalny tytuł: The cabin
Autor: Natasha Preston
Wydawnictwo: Feeria Young
Ilość stron: 384
Data wydania: 16.01.2019


Mackenzie wraz z sześciorgiem przyjaciół wybiera się na weekend w domku letniskowym z dala od miasta. Była to kolejna rzecz do odhaczenia z listy do zrobienia zanim wszyscy pójdą do collegów. Jednak początkowa dobra zabawa okazała się ogromną tragedią. Rano po pierwszej spędzonej nocy na wyjeździe dwójka z nich leży w kałuży krwi. Brak śladów włamania oznacza, iż mordercą jest jedno z nich. Czy na pewno Kenz wiedziała wszystko o swoich przyjaciołach? Kto dokonał tej okropnej zbrodni?

Natasha Preston urodziła się w Wielkiej Brytanii. Jej przygoda z pisaniem rozpoczęła się, kiedy trafiła na stronę zrzeszającą pisarzy amatorów. Podzieliła się tam swoim pierwszym opowiadaniem i od tamtej pory nie przestaje pisać. Nie znałam wcześniej twórczości tej autorki, a do sięgnięcia po thriller nie trzeba mnie namawiać, szczególnie, jeśli opis książki mnie zainteresuje.

Styl Preston jest lekki. Muszę przyznać, że tę książkę czytało mi się niesamowicie szybko i całkiem przyjemnie, mimo kilku niedociągnięć (ale o nich później). Ogromną zaletą tej książki jest bardzo dobrze zbudowane napięcie. Od samego początku czytamy o czymś, co wydarzyło się jakiś czas temu, ale autorka nie wyjawia tego od razu. Im dalej czytamy, tym pojawia się więcej niewiadomych i większy mętlik w głowie.

Każde ze znajomych Mackenzie miało motyw, aby dokonać tej zbrodni, a ona sama stopniowo odkrywa tajemnice swoich przyjaciół. Tak naprawdę okazuje się, że nikomu w pełni nie można ufać oraz że wcale nie wiedziała o nich wszystkiego. Przerażające, prawda? Warto tu również dodać, że Preston świetnie myliła tropy, co kilka stron można zmieniać zdanie odnośnie tego, kto za wszystkim stoi. Mnie jednak udało się domyślić, natomiast zakończenie jest dopracowane i może zaskoczyć. Poniekąd jest również otwarte, co w tym przypadku bardzo mi się spodobało.

Moim zdaniem największą wadą tej książki jest główna bohaterka. Mimo, iż jest już praktycznie dorosła to jej zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Jest bardzo naiwna, a jej zachowanie jest bezmyślne i dziecinne. Rzeczywiście śledztwo prowadzone przez policjantów nie jest tu zbyt intensywne, jednak jej zabawa w detektywa była komiczna. Trochę się zastanawiam, czy ona po prostu nie chciała zauważać tego wszystkiego, co się wokół niej działo, a o czym nie wiedziała. Na pewno za to jej ogromnymi zaletami są lojalność i opiekuńczość.


„Uwikłana” to naprawdę dobry thriller młodzieżowy, który od początku do końca trzyma w napięciu i jest bardzo dobrze napisany. Polecam osobom młodszym, bo starszy czytelnik, który czyta mnóstwo thrillerów zapewne poradzi sobie z rozwikłaniem zagadki.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.






czwartek, 24 stycznia 2019

Jussi Adler-Olsen - Wybawienie

Jussi Adler-Olsen - Wybawienie


Tytuł książki: Wybawienie
Oryginalny tytuł: Flaskepost fra P
Autor: Jussi Adler-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 478
Data wydania: 10.01.2018

Do Carla Mørck trafia butelka, która zawiera starą, częściowo rozmytą wiadomość napisaną krwią. Początkowo ciężko z niej cokolwiek odczytać, ale słowo „Pomocy” jest tak wyraźne, że nie sposób tego zlekceważyć. Czy to tylko głupi żart? Kim są porwani chłopcy i czy jeszcze żyją? Śledztwo doprowadza Departament Q do innych rodzin, których dzieci zaginęły w podobny sposób.

„Wybawienie” to trzeci tom cyklu o Departamencie Q i ostatni tom z tej serii, jaki miałam do przeczytania. Czytałam je nie po kolei, co raczej odradzam. Teoretycznie w każdym tomie bohaterowie pracują nad inną sprawą, ale pojawiają się pewne wątki z ich życia prywatnego, które lepiej poznawać we właściwej kolejności. Na szczęście z tego, co widziałam za kilka miesięcy premierę będzie miał szósty tom i już nie mogę się go doczekać.

To co lubię w książkach tego autora to to, że przeplata rozdziały opisujące działania Departamentu Q z działaniami innych bohaterów. Dzięki temu zabiegowi napięcie jest tu dobrze zbudowane. Choć muszę przyznać, że początek trochę mi się dłużył i nudził, w moim odczuciu został za bardzo rozwleczony. Nie brak tu również typowego dla autora humoru, który poznałam w pozostałych częściach tej serii. Bardzo lubię dialogi między Carlem, Assadem i ich współpracownicą.

Adler-Olsen poruszył w tej książce temat religijnych sekt. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale bardzo dobrze przedstawił tu portret psychologiczny oprawcy. To, że wyrósł na mordercę miało swoje podłoże już w dzieciństwie. Miał wyszukany i dopracowany system wybierania swoich ofiar, a potem dalszego postępowania, ponieważ działał w ten sposób wiele lat. Udało mu się to właściwie, dzięki specyfice tych sekt. Ponieważ z różnych względów nie nagłaśniali uprowadzenia swoich dzieci. Wydało mi się to wstrząsające. Choć jestem osobą wierzącą to nie wyobrażam sobie tak kłamać i nie zrobić nic, aby osoba, która wyrządziła krzywdę mojej rodzinie, nie poniosła za to żadnych konsekwencji.

Serię o Departamencie Q bardzo lubię również za bohaterów. Assad jest pomocny, zawsze chętny do pracy, bardzo spostrzegawczy, a przy tym bardzo tajemniczy. W tej części pojawia się nowa postać, która zastępuje Rose i jest to jej siostra bliźniaczka Yrsa. Wraz z przybyciem tej kobiety do Departamentu Q robi się jeszcze ciekawiej niż. Autor zdecydowanie nie oszczędza tych bohaterów. Carl dalej nie może się uwolnić od żony, z którą już od dawna nie żyje pod jednym dachem. Oprócz ciekawej zagadki kryminalnej, mamy tu równie interesujące postaci.

„Wybawienie” to ciekawy kryminał z dobrze nakreśloną postacią zbrodniarza, a także z równie interesującymi głównymi bohaterami. Polecam całą serię o Departamencie Q, której obecnie w Polsce zostało wydanych pięć tomów.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.







poniedziałek, 21 stycznia 2019

Remigiusz Mróz - O pisaniu na chłodno

Remigiusz Mróz - O pisaniu na chłodno



Tytuł książki: O pisaniu na chłodno
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 306
Data wydania: 28.11.2018


„O pisaniu na chłodno” to książka, która uchyla rąbka tajemnicy z życia Remigiusza Mroza. Zawiera ona początki jego kariery pisarskiej, a także jest poradnikiem dotyczącym tego jak pisać. Jak udaje mu się stworzyć przynajmniej dziesięć stron tekstu dziennie? Czy ma czas na coś innego poza pisaniem? Jak udało mu się zostać tak popularnym pisarzem?

Chyba nie ma w Polsce osoby, która nie znałaby nazwiska Remigiusza Mroza. Autor wydaje rocznie przynajmniej kilka książek, co większości wydaje się nie możliwe i dopatrują się w tym różnych teorii (że pod tym pseudonimem tak naprawdę pisze kilka osób). Jego książki rozeszły się w milionach egzemplarzy, a na podstawie jednej z nich powstał już serial. Muszę przyznać, że ja bardzo lubię jego twórczość, choć nie przeczytałam wszystkich jego książek, ale nawet nie zamierzam tego robić, bo po przeczytaniu opisów wiem, że część z nich zwyczajnie mnie nie zainteresuje.

„Pisanie to układanie puzzli, które nie mają jeszcze określonego kształtu, ani rozmiaru.”

Książka ta została podzielona na dwie części. Pierwsza nosi tytuł „Pisarski memuar” i opisuje trochę życia prywatnego Mroza. Jednym się to spodoba, innym nie, bo skoro ma to być poradnik to po co umieszczać tu opowieści z życia autora? Część zawartych tam faktów, znałam już wcześniej, np. ze spotkań autorskich. Natomiast zdecydowana większość była mi dotąd nieznana. Mróz między innymi opisuje tu swoje pisarskie pierwsze kroki. Poznajemy tu także jak długa była droga do wydania pierwszej powieści. Jako, że lubię twórczość autora cieszę się, że mogłam się dowiedzieć o nim czegoś nowego. Warto również zwrócić uwagę na to, iż mimo swojej popularności, Mróz nie stał się celebrytą i sprawia wrażenie osoby dość skromnej, która nie osiadła na laurach. Mimo wielu propozycji wystąpienia w telewizjach śniadaniowych, czy programach rozrywkowych, skrzętnie odmawia.

„Wychodzę z założenia, że uczciwość to podstawa – wobec siebie, wobec Czytelników, wobec naszych bohaterów.”


Druga część nosi tytuł „Przybornik użytkowania słowa”, który zawiera już konkretne fragmenty, jakimi warto się kierować chcąc napisać swoją książkę. Całość wydaje się być uporządkowana i podzielona na pewne etapy. W przypadku sytuacji, w których możliwości są różne Mróz opisuje, co najlepiej sprawdza się u niego i dlaczego decyduje się na takie rozwiązanie. Nie brakuje tu licznych odwołań do dzieł literackich innych autorów, czy przykładów na konkretnych próbkach tekstów, co brzmi lepiej, a co zawiera na przykład jakiś błąd stylistyczny. Autor przykłada dużą wagę do warsztatu, a także poprawności językowej.

„Nikt z nas nie rodzi się z gotowym warsztatem. Wypracowujemy go latami, choć przez większość czasu nie jesteśmy tego świadomi.”

Nie planuję napisania własnej powieści, ale mimo tego mi tę książkę czytało się dobrze. Dowiedziałam się czegoś nowego o autorze, którego lubię. Do tego nie jest to pozycja napisana w sposób monotonny jak większość poradników, ponieważ zawiera sporo humoru. Nie jestem pewna, czy ta pozycja zawiera wszystko, co trzeba wiedzieć, aby zasiąść do pisania własnej książki, ale z całą pewnością zawiera pewne podstawy i istotne rzeczy, od których warto zacząć.



Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.




czwartek, 17 stycznia 2019

Jussi Adler-Olsen - Zabójcy bażantów

Jussi Adler-Olsen - Zabójcy bażantów


Tytuł książki: Zabójcy bażantów
Oryginalny tytuł: Fasandræberne
Autor: Jussi Adler-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 384
Data wydania: 15.11.2017

Przed dwudziestoma laty brutalnie zamordowano rodzeństwo, które uczęszczało do elitarnej szkoły z internatem. Jeden z kilku podejrzanych przyznał się do winy, został skazany i obecnie odsiaduje wyroku. Sprawa ta w tajemniczych okolicznościach ląduje na biurku Carla Mørcka. Kilka poszlak oraz nowe dowody sprawiają, że podkomisarz angażuje się w tę sprawę. Razem ze swoim asystentem Assadem oraz Rose pracują nad rozwiązaniem tej sprawy.

„Zabójcy bażantów” to drugi tom serii o Departamencie Q. Tę serię poznaję niestety zupełnie nie po kolei, bo najpierw obejrzałam filmy na podstawie dwóch pierwszych części, a potem sięgnęłam po najnowsze tomy, by następnie wrócić do tych pierwszych. Do sięgnięcia po te książki, skłoniły mnie filmy, które zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Książki wypadają zdecydowanie lepiej, choć muszę przyznać, że drugi tom w porównaniu z pierwszym wypada trochę gorzej i takie same odczucia miałam wobec ekranizacji.

W tej pozycji występuje narracja trzecioosobowa. Większość wydarzeń poznajemy poprzez kolejne etapy śledztwa Carla Mørcka, ale przeplatają się one z fragmentami dotyczącymi życia oraz planów Kimmie. We fragmentach dotyczących kobiety zdarzają się również retrospekcje, przybliżające czytelnikowi jej przeszłość. Muszę przyznać, że z zaciekawieniem śledziłam te fragmenty. Głównie ze względu na to, że autor dość dobrze zaprezentował jej psychikę, jej sposób myślenia, a także co ją doprowadziło do obecnej sytuacji.

W „Zabójcach bażantów” ponownie spotykamy się z bohaterami, których miałam już okazję polubić w poprzednich książkach autora. W tej części do załogi Departamentu Q dołącza Rose, która okazuje się bardzo pomocna, ale jest również stanowcza i nie przebiera w słowach nawet wobec swojego przełożonego. Cenię w książkach humor, a tutaj jest go całkiem sporo w dialogach Carla, Assada i Rose.

W tej książce Jussi Adler-Olsen porusza tematy przemocy, wychowywania się w domu, w którym nie okazywało się uczuć, a także pokazuje świat pełen wykorzystywania wpływów wynikających z wysokiej pozycji społecznej, w którym szantaże i zastraszanie są na porządku dziennym. W tej części mniej wciągające dla mnie było samo śledztwo, a bardziej interesowała mnie psychika złoczyńców. Dodatkowo bardzo nie lubię czytać, ani słyszeć o przemocy wobec zwierząt, jaką jest trzymanie ich w skandalicznych warunkach, czy urządzanie bezsensownych polowań dla przyjemności. Trochę naciągany był dla mnie również fakt, że Kimmie czekała tak długo na wcielenie swojej zemsty w życie.

Podsumowując, „Zabójcy bażantów” to dobry kryminał, choć na tle innych książek, w moim odczuciu wypada słabiej. Nie zmienia to jednak faktu, że polubiłam załogę Departamentu Q i z wielką chęcią dalej będę sięgać po książki z tej serii.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.




wtorek, 15 stycznia 2019

[Przedpremierowo] John Bateson – Sprawa dla koronera

[Przedpremierowo] John Bateson – Sprawa dla koronera



Tytuł książki: Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć
Oryginalny tytuł: The education of a coroner: lessons in investigating death
Autor: John Bateson
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 416
Data premiery: 28.01.2019


Koroner bada przyczyny i okoliczności śmierci, czas zgonu, a także określa, jakim narzędziem mogły zostać zadane obrażenia. Jego praca jest bardzo ważna dla dalszego śledztwa, poszukiwania zabójcy. Czytamy o nich w każdym kryminale i pojawiają się w serialach o tej tematyce. Jednak zawsze wtedy są zepchnięci na dalszy plan. Zastanawialiście się kiedyś jak dokładnie wygląda jego praca? Od czego zaczyna i jakie są kolejne etapy?


W „Sprawie dla koronera” zostały opisane najciekawsze przypadki, z jakimi zetknął się w czasie swojej kariery Ken Holmes, koroner z Kalifornii. Autor opisał tu jego karierę na zawodową na przestrzeni blisko czterdziestu lat. Zawód ten niewątpliwie wymaga stalowych nerwów.

Bateson umieścił tu najbardziej interesujące przypadki, z jakimi Holmes zetknął się w swojej karierze. Niewątpliwie jest to człowiek, który wiele widział, a każda z tych rzeczy odcisnęła piętno na jego psychice. Zostały tu opisane sprawy Tupaca Shakura, Jerry’ego Garcii, Jima i Artiego Mitchellów, czy „Mordercy ze szlaku”. Każdy przypadek zawiera sporo szczegółów sposób tak, aby czytelnik mógł się dowiedzieć, np. po czym poznać, że mamy do czynienia z zabójstwem, a nie ze śmiercią naturalną.

Książka została napisana językiem prostym, więc lektura dla każdego będzie zrozumiała. Uważam jednak, że nie jest to pozycja dla osób wrażliwych, które np. nie lubią w kryminałach rozlewu krwi i brutalności. Znajdziemy tu rzeczowe opisy, które zwyczajnie niektórych mogą brzydzić. Z kolei inne mogą szokować jak np. fakt, że Holmes miał do czynienia ze zwłokami dziecka w zamrażarce.

Od dawna fascynowała mnie psychika mordercy. Zastanawiało mnie, co musi mieć w głowie osoba, które ucieka się do przestępstwa. I sięgałam po lektury związane z taką tematyką. Natomiast „Sprawa dla koronera” to spojrzenie z drugiej strony. Muszę przyznać, że ta lektura była dla mnie fascynująca, ponieważ wiele się z niej dowiedziałam o pracy w tym zawodzie. Uważam, że dla osób lubiących taką tematykę ta lektura będzie strzałem w dziesiątkę.


Moja ocena: 7/10


Za przedpremierowy egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.



niedziela, 13 stycznia 2019

Ann Cleeves - Biel nocy

Ann Cleeves - Biel nocy


 Tytuł książki: Biel nocy
Oryginalny tytuł: White nights
Autor: Ann Cleeves
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 424
Data wydania: 14.11.2018

Pewnego letniego dnia na Szetlandach artystka Bella Sinclair organizuje przyjęcie, podczas którego prezentuje obrazy swoje oraz Fran Hunter. W trakcie wydarzenia pewien nikomu nieznany Anglik wybucha płaczem i twierdzi, że nie wie kim jest, ani jak się tu znalazł. Następnego dnia Kenny znajduje jego zwłoki powieszone w hangarze łodziowym na przystani. Widok jest bardzo nietypowy, ponieważ mężczyzna ma na twarzy maskę klauna. Jimmy Perez stara się rozwiązać tę sprawę.

„Biel nocy” to drugi tom serii „Kwartet szetlandzki”. Cleeves w poprzedniej książce pokazała, że nie zawsze w kryminale musi być mnóstwo rozlewu krwi, przemocy, czy brutalności, aby była to dobra lektura. „Czerń kruka” to pozycja, która zrobiła na mnie dobre wrażenie i nie mogłam dać czekać kolejnej części zbyt długo na swoją kolej, ponieważ chciałam sprawdzić jak autorka wypadnie tym razem.

Akcja „Bieli nocy” dzieje się kilka miesięcy po wydarzeniach toczących się w poprzednim tomie. Tym razem cała historia rozgrywa się latem, kiedy na Szetlandach występują tak zwane białe noce. Jest to zjawisko, kiedy nocą nie zapadają całkowite ciemności, w związku z czym dzień miesza się z nocą. Muszę przyznać, iż ciekawym pomysłem było wykorzystanie t tego zabiegu w książce, ponieważ pomogło utworzyć klimat pełen tajemniczości oraz stworzyć atmosferę, w której nic nie jest takie jak się wydaje.


W tej części ponownie spotykamy się z niektórymi bohaterami poznanymi w pierwszym tomie. Tą książką Cleeves utwierdziła mnie w tym, że potrafi kreować postaci rzeczywiste, z którymi można się utożsamić, ponieważ nie są przerysowani i borykają się ze zwyczajnymi problemami. Bohaterowie wiodą spokojne życie, gdzie każdy zna każdego, jednak tajemnice z przeszłości doganiają ich w najmniej odpowiednim momencie.

Zazwyczaj wolę kryminały, w których dużo się dzieje, co chwilę pojawiają się kolejne zwłoki, a akcja ciągle przyspiesza. Cóż, tutaj otrzymałam zupełne przeciwieństwo i okazało się, że w tym przypadku bardzo mi się to spodobało. Cały urok „Bieli nocy” polega na tym niespiesznym tempie, w czasie którego poznajemy bliżej życie mieszkańców. Ta książka to doskonały przykład, że nie zawsze musi być mnóstwo rozlewu krwi, aby było ciekawie i aby czytelnik nie mógł się oderwać od lektury.

„Biel nocy” to powieść, którą czyta się szybko, ponieważ wciąga od samego początku, a klimat małej, zamkniętej społeczności oddziałuje na wyobraźnię czytelnika. Polubiłam styl Cleeves, dzięki dwóm pierwszym tomom serii „Kwartet szetlandzki” i z niecierpliwością wyczekuję kolejnego!


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.



Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger