Tytuł
książki: Marzyciel
Oryginalny tytuł: Strange the Dreamer
Autor: Laini Taylor
Wydawnictwo: SQN
Ilość
stron: 512
Data
wydania: 14.03.2018
Lazlo Strange jako niemowlę został przygarnięty
przez mnichów. Chłopak nie zna rodziców, ani swojego prawdziwego nazwiska. W
wieku piętnastu lat jest bibliotekarzem, a każdą wolną chwilę poświęca na
znalezienie informacji o Niewidzialnym Mieście zwanym Szloch. Stało się to jego
marzeniem i to od niego chłopak dostał ksywę Marzyciel Strange. Wierzył, że uda
mu się je odnaleźć, ale niespodziewanie ktoś inny decyduje się na to samo, a
chłopak nie może pogodzić się z utraconym marzeniem. Ale czy na pewno tak łatwo
się podda?
Laini Tayor jest autorką powieści z gatunku
fantastyki młodzieżowej. Od zawsze jej marzeniem było zostanie pisarką, a kiedy
ukończyła trzydzieści pięć lat, spełniło się i ukończyła swoją pierwszą
powieść. Był to komiks dla Image Comics, który zilustrował jej mąż Jimy Di Bartolo.
Za sprawą serii „Strange the Dreamer” zrobiło się o autorce naprawdę głośno, a
przepiękne okładki od dawna przyciągały moją uwagę i już od dawna miałam chęć
zapoznać się z tym cyklem.
Styl autorki jest przyjemny i książkę czytało mi się
dobrze. Posługuje się ona zrozumiałym i prostym językiem. Występuje tu narracja
trzecioosobowa, a większość wydarzeń jest przedstawionych z perspektywy Lazlo,
choć są i takie, które opowiadają o Sarai. Oprócz wydarzeń teraźniejszych
pojawia się też sporo retrospekcji. Bardzo lubię powyższe zabiegi, ponieważ
zazwyczaj sprawiają, że jestem jeszcze bardziej zaintrygowana lekturą i ciężko
mi ją odłożyć. Muszę jednak przyznać, że na początku ciężko było mi się
wciągnąć w opowiadaną historię. Początek jest trochę chaotyczny i z powolną
akcją, ale im dalej, tym lepiej.
Im więcej zachwytów nad jakąś książką, tym czasami
dłużej odkładam jej lekturę w obawie, że jest przereklamowana. W przypadku „Marzyciela”
odkładam ją rok i muszę przyznać, że moje wątpliwości były niesłuszne. Jestem
pod ogromnym wrażeniem niczym nieograniczonej kreatywności bohaterki. Stworzyła
tu ciekawy świat, niezwykłe stworzenia, ciekawe postaci i miejsca, a także
umieściła tu mnóstwo magii. Nie chcę opisywać zbyt wiele, żeby nie psuć Wam
przyjemności z lektury, ale zapewniam, że pokochacie świat stworzony przez
Taylor.
„Marzyciel” to książka z gatunku fantastyki
młodzieżowej. Ostatnio staram się coraz rzadziej sięgać po ten gatunek, bo
wydaje mi się, że często historia jest w moim odczuciu zbyt naiwna lub irytuje
mnie wiecznie nie zdecydowana główna bohaterka. Tutaj natomiast, mimo pewnych
wątpliwości, co do kierunku, w którym zmierzał wątek romantyczny, przyznaję, że
lektura była świetna, a zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło. Jeśli jeszcze
nie czytaliście tej książki, a lubicie ten gatunek literacki to koniecznie po
nią sięgnijcie!
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu SQN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz