Tytuł
książki: Tak cię straciłąm
Oryginalny
tytuł: How I lost you
Autor: Jenny Blackhurst
Wydawnictwo: Albatros
Ilość
stron: 416
Data
premiery: 03.04.2019
Susan została oskarżona i skazana za zabicie swojego
synka. Kobieta w ogóle tego nie pamięta, ale tak twierdzą wszyscy – policja,
lekarze oraz jej bliscy, a przecież nie ma powodu, aby im nie wierzyć, prawda?
Teraz właśnie odbyła swoją trzyletnią karę w szpitalu psychiatrycznym i z niego
wychodzi. Zmienia tożsamość i jako Emma pragnie rozpocząć nowe życie. Problem
polega na tym, że ktoś nie daje jej zapomnieć o tragicznych wydarzeniach i
wysyła jej tajemniczą przesyłkę, która sugeruje, że jej synek żyje, a ona sama
jest nie winna. Co naprawdę wydarzyło się kilka lat wcześniej?
Jenny Blackhurst jest brytyjską pisarką, która
wychowała się w Shropshire, gdzie mieszka do dziś. Zadebiutowała w Anglii
powieścią „Tak cię straciłam”. Czytałam dwie inne powieści autorki, które
ukazały się w Polsce i bardzo mi się podobały. Wiedziałam, że nie dam tej
książce zbyt długo leżeć na półce i czekać na swoją kolej. Okazało się to
bardzo dobrym posunięciem, ponieważ debiut Blackhurst w niczym nie odstaje od
jej pozostałych thrillerów.
W książce tej akcja biegnie dwutorowo. Wydarzenia teraźniejsze
oraz z przed czterech lat zostały napisane w narracji pierwszoosobowej z
perspektywy Susan i przeplatają się z wydarzeniami z przeszłości, które sięgają
1987 roku i zostały napisane w narracji trzecioosobowej. Początkowo te
retrospekcje mogą sprawiać wrażenie bezsensownych i nic nie wnoszących, jednak
im dalej, tym więcej będzie dla czytelnika jaśniejsze. Intryga, którą wymyśliła
tu Blackhurst jest zawiła i skomplikowana oraz sięga wielu lat wstecz.
Zakończenie jest trudne do przewidzenia, i może ono albo zszokować i wydać się
genialne, albo trochę przekombinowane, każdy musi sam ocenić.
Wydawać by się mogło, że każda matka zrobi dla
swojego dziecka wszystko, a jego dobro i potrzeby będzie przedkładać nad swoje
własne. Dlatego jak to możliwe, żeby Susan posunęła się do tak okropnego czynu?
Mimo, iż nie pamięta tych wydarzeń to bardzo je przeżywa. Po wyjściu z zakładu
zmienia tożsamość, miejsce zamieszkania i pragnie pozostać anonimowa. Do męża
nie ma po co wracać, bo ten z pewnością nigdy jej nie wybaczy, a do ojca, który
ją wspierał, kobieta wstydzi się wrócić i spojrzeć w oczy. Kreacja bohaterów to
mocny punkt tej powieści. Każdy bohater został świetnie skonstruowany, wnosi
coś do całej historii, wydają się rzeczywiści i nie irytują.
„Tak cię straciłam” to thriller psychologiczny,
który trzyma w napięciu od początku do samego końca. Blackhurst stworzyła tu
klimat pełen kłamstw i nie wiadomo tu, co jest prawdą. Świetnie manipuluje
czytelnikiem wodząc go za nos, a do tego stworzyła tu poruszającą, tragiczną w
konsekwencjach historię. Takie thrillery bardzo lubię i dalej chętnie będę
sięgać po twórczość tej autorki.
Moja ocena: 7/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.
Czytałam i bardzo pozytywnie wspominam lekturą tej książki. 😊
OdpowiedzUsuńJa również :)
UsuńZ chęcią przeczytam :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)
Usuń