Tytuł
książki: Dziewczyna, którą znał
Oryginalny
tytuł: The girl he used to know
Autor: Tracey
Garvis-Graves
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość
stron: 318
Data
wydania: 19.06.2019
Annika Rose
ma trzydzieści dwa lata i obecnie spełnia się zawodowo pracując w bibliotece.
Pewnego dnia podczas zakupów, jej rutyna zostaje zakłócona, ponieważ po raz
pierwszy od dziesięciu lat spotyka Jonathana Hoffmana. Poznali się na studiach
w klubie szachowym. Choć dziewczyna stroniła od ludzi i wolała w wolnym czasie
czytać książki, jemu udało się znaleźć drogę do jej serca. Pewne przeciwności
losu sprawiły, że ich drogi się rozeszły. Czy ponowne spotkanie to
przeznaczenie? Czy odnajdą drogę do wspólnego szczęścia?
Nie znałam
wcześniej twórczości Tracey Garvis-Graves, choć ma na swoim koncie już kilka
powieści. Do sięgnięcia po "Dziewczynę, którą znał" wielu czytelników
może nakłonić rekomendacja na okładce napisana przez Colleen Hoover. Ja jednak
zawsze podchodzę sceptycznie do takich poleceń, ponieważ parę razy już się
zawiodłam, zdając się na nie. Do tej lektury zachęcił mnie przede wszystkim
opis, który mnie zaintrygował. Byłam ciekawa, co rozłączyło tę dwójkę na
dziesięć lat.
Występuje tu
narracja pierwszoosobowa, rozdziały z perspektywy Anniki przeplatają się z tymi
opowiadanymi przez Jonathana. Dzięki temu czytelnik lepiej rozumie postępowanie
bohaterów, zna ich myśli oraz uczucia. Dodatkowo pojawiają się tutaj
retrospekcje - wydarzenia teraźniejsze rozgrywają się w 2001 roku i przeplatają
się z tymi z 1991 roku, kiedy to Annika oraz Jonathan spotkali się po raz
pierwszy. Autorka zaczęła opowieść od ich spotkań w czasie teraźniejszym oraz
przeszłym, a potem stopniowo odsłania przed czytelnikiem rozwój ich znajomości
w obu tych czasach. Styl Garvis-Graves jest lekki, dzięki czemu tę powieść
czytało mi się przyjemnie i dość szybko.
Annika jest
intrygującą postacią. Na początku dowiadujemy się o niej, że uczęszcza na
terapię, choć nie wiadomo, z jakiego powodu. Im lepiej ją poznajemy, tym więcej
zauważamy "dziwnych" zachowań oraz nawyków. Ma problemy w kontaktach
z innymi ludźmi, woli ich unikać, kompletnie ich nie rozumie, nie zna ich uczuć
ani intencji, dopóki jej o nich nie powiedzą wprost. Momentami można jej zachowanie
odbierać jako dziecinne, jednak nic bardziej mylnego. Choć przez pewien czas
może się wydawać, że potrzebuje prowadzenia za rękę to radzi sobie świetnie.
Uważam, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie na jej przykładzie z
pokazaniem codziennego życia oraz trudności, z jakimi spotykają się osoby z
przypadłością, na którą cierpi Annika. Jonathan okazał się dla mnie trochę za
bardzo przerysowaną postacią. Był niemal idealny pod każdym względem niczym
książę z bajki. Natomiast Janice polubiłam od samego początku. Była rewelacyjną
przyjaciółką, która w każdej sytuacji wspierała Annikę, a nawet ratowała ją z
opresji.
Bardzo
podobało mi się również pokazanie matczynej miłości do dziecka, z przypadłością
Anniki. Został ukazany ból matki, która wie, że jej dziecko cierpi, a także
rozpaczliwe próby przygotowania pociechy na dorosłe życie. Mam jednak spore
zastrzeżenie, co do schematyczności tej powieści. Właściwie nie było tu nic
zaskakującego, a wątek z tragedią z 11 września 2001 roku pojawiał się już w
wielu książkach, które czytałam.
Podsumowując,
uważam, że warto sięgnąć po "Dziewczynę, którą znał", ponieważ
świetnie ukazuje codzienność i problemy, z jakimi spotykają się ludzie
cierpiący na pewne zaburzenia utrudniające kontakty społeczne. Natomiast, jeśli
chodzi o sam wątek romantyczny to nie wywołał we mnie tyle emocji, ile
oczekiwałam. Jest to dobra pozycja na lato, lekka i przyjemna.
Moja ocena: 6/10
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu NieZwykłemu.
Mimo niskiej oceny zaciekawiła mnie ta książka.
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem to dość wysoka ocena. Sprawdź sama i nie zniechęcaj się :)
UsuńOstatnio bardzo często trafiam na recenzje tej książki i są one naprawdę różne d,latego muszę wyrobić sobie własne zdanie. 😊
OdpowiedzUsuńPewnie, tak najlepiej!
Usuń