niedziela, 28 listopada 2021

Agata Przybyłek – Gdy zasypie zima

Agata Przybyłek – Gdy zasypie zima



Tytuł książki: Gdy zasypie śnieg

Autor: Agata Przybyłek

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Ilość stron:  368

Data wydania: 27.10.2021


Agata Przybyłek urodziła się w 1994 roku i obecnie mieszka z mężem, córką oraz owczarkiem niemieckim – Emmą w małej miejscowości pod Szczecinem. Jest absolwentką psychologii na Uniwersytecie Gdańskim. Debiutowała w 2015 roku powieścią „Nie zmienił się tylko blond” i od tamtej pory ukazało się ich już ponad trzydzieści. Pisze głównie komedie oraz powieści obyczajowe. Lubię pióro Przybyłek i chętnie sięgam po jej książki. Nie mogłam się doczekać jej zimowej historii, więc sięgnęłam po nią, jako jedną z pierwszych w tym sezonie.

Marta pod choinką znajduje voucher na dwutygodniowy pobyt w pensjonacie pod Tatrami. Jest jej to bardzo nie na rękę, ponieważ nie może sobie teraz pozwolić na urlop. Nie chce jednak robić przykrości babci, która się wykosztowała na ten prezent. Niespodziankom jednak nie było końca, bo okazuje się, iż Janina sobie również opłaciła tam pobyt, więc kobiety jadą razem. Czy kobietom uda się spokojnie wypocząć? I czy wnuczka znajdzie wspólny język z babcią?

Marta i Janina są jak woda i ogień. Niestety nie polubiłam żadnej z tych bohaterek. Marta jest pracoholiczką, której wydaje się, że bez niej jej firma nie przetrwa. Zwykle w pracy spędza mnóstwo czasu, więc na randki jej go brakuje. Kiedy już udało jej się wyjechać to najchętniej nie wychodziłaby z pokoju, a kiedy to robiła zwykle bywała przyklejona do telefonu. Niektórzy lubią taki tryb życia i nic mi do tego, natomiast nie spodobało mi się jak szybko oceniła Jędrka tak naprawdę jedynie po tym, czym w życiu się zajmuje. Nie można jej odmówić odniesienia sukcesu, ale nie każdy w życiu ma takie priorytety jak ona. Zaś Janina drażniła mnie z kolei tym jak bardzo narzucała wnuczce swoją wolę nie próbując nawet jej zrozumieć. Wiem, że chciała dobrze, ale kompletnie nie próbowała się nawet postawić na miejscu drugiej osoby. Choć koniec końców wywołała moje współczucie.

Powieść ta została napisana w narracji trzecioosobowej i choć styl autorki jest lekki to tym razem ciężko było mi przebrnąć przez tę lekturę. Po pierwsze sięgając po nią należy mieć na uwadze, iż nie jest to typowo świąteczna historia, a bardziej po prostu zimowa. Akcja rozpoczyna się 23 grudnia, ale Wigilia przemija dosłownie w kilka stron, a główne wydarzenia rozgrywają się już kilka  dni później, kiedy nadchodzi pora wyjazdu. Po drugie niektóre dialogi wydawały mi się bardzo drętwe i nienaturalne. Zaś co do samej fabuły to niestety tu również jestem rozczarowana, ponieważ zwyczajnie wynudziła mnie ta historia, była przeciągnięta i przez większą część niewiele się działo. Doceniam natomiast niesamowity zimowy górski klimat, który wyczarowała Przybyłek. Sama chętnie wybrałabym się do takiego pensjonatu, przechadzała się zaśnieżonym szlakiem, napiła grzanego wina, a także uczestniczyła w kuligu.

„Gdy zasypie zima” to lekka, zimowa historia, którą moim zdaniem warto przeczytać głównie dla niesamowitej atmosfery, która otula niczym miękki, biały puch. Natomiast nie jest to moja ulubiona powieść tego typu, głównie ze względu na bohaterki, które nie zdobyły mojej sympatii oraz historii, która nie wzbudziła we mnie większych emocji poza znużeniem.


Moja ocena: 4/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

wtorek, 23 listopada 2021

Karen Schaler – I żyli długo i… świątecznie

Karen Schaler – I żyli długo i… świątecznie

  

Tytuł książki: I żyli długo i… świątecznie

Oryginalny tytuł: Christmas Ever After

Autor: Karen Schaler

Wydawnictwo: Między Słowami

Ilość stron:  464

Data wydania: 10.11.2021

Karen Schaler jest trzydziestokrotną laureatką nagrody Emmy, pisarką, scenarzystką, prezenterką telewizyjną oraz dziennikarką. Jest autorką scenariuszy bożenarodzeniowych filmów Hallmarka, Netflixa i Lifetime’a. Oprócz świątecznych powieści oraz filmów, stworzyła również program prawdziwego obozu gwiazdkowego dla dorosłych, który organizuje w różnych miejscach świata, zapewniając uczestnikom magiczne wrażenia zaczerpnięte z jej filmów oraz książek. Dzięki byciu twórczynią oraz gospodynią Travel Therapy TV odbyła podróże do ponad sześćdziesięciu pięciu krajów świata.

Riley jest autorką książek, których sprzedaż od pewnego czasu nie jest na zadowalającym poziomie. Aby zadbać o swój wizerunek udziela w telewizji wywiadu. Pech chciał, że trafiła na wyjątkowo dociekliwego dziennikarza, który wnika w jej życie prywatne, a konkretnie w sferę uczuciową. Kobieta nie była na to przygotowana i naprędce opowiada, że do stworzenia ostatniej książki, zainspirowała ją jej wielka miłość. Trzech jej byłych partnerów ogląda ten program i każdy z nich sądzi, że to właśnie jego miała na myśli. Nie wiele się zastanawiając podążają za nią do pensjonatu, w którym Riley poprowadzi świąteczny obóz, ponieważ każdy chce ją odzyskać. Czy kobieta odnajdzie miłość w te Święta?

Riley to osoba, która od dawna nie obchodzi Świąt w tradycyjny sposób. Ten magiczny czas kompletnie jej nie cieszy i woli go spędzić na Hawajach. Jest to jej sposób na ucieczkę przed trudnymi dla niej wspomnieniami szczęśliwych chwil. Niestety obecnie jej kariera pisarska nie zmierza w wymarzonym kierunku, więc musi robić rzeczy wbrew sobie, aby to odmienić. Oprócz wywiadu i poprowadzenia obozu, ma za zadanie napisać świąteczną powieść. Czytelnicy uznali bowiem, że w poprzedniej historii, którą stworzyła, brakuje miłości, więc musi się wysilić podwójnie.

Styl Karen Schaler poznałam, kiedy rok temu czytałam jej świąteczną powieść i polubiłam się z nim. Autorka zastosowała tu narrację trzecioosobową i choć po przeczytaniu tytułu tej historii, możemy się domyślać jak się ona potoczy to czyta się ją świetnie. Przede wszystkim magiczny, świąteczny klimat bije niemal z każdej strony! Ciepło z rozpalonego kominka, gorąca czekolada, piękny górski pensjonat i mnóstwo białego puchu wkoło. Aż miałam chęć znaleźć się tam razem z bohaterami.

„I żyli długo i…świątecznie” to ciepła, urocza i zabawna powieść świąteczna o miłości, nadziei i tym, co w życiu najważniejsze. Choć jak większość tego typu historii trochę przewidywalna to bardzo przypadła mi do gustu. Na końcu Schaler umieściła przepisy oraz propozycje gwiazdkowych zabaw.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Między Słowami.





niedziela, 21 listopada 2021

Richard Paul Evans – Ulica Noel

Richard Paul Evans – Ulica Noel

 

Tytuł książki: Ulica Noel

Oryginalny tytuł: Noel Street

Autor: Richard Paul Evans

Wydawnictwo: Znak Literanova

Ilość stron:  304

Data wydania: 10.11.2021

Richard Paul Evans urodził się w 1962 roku i mieszka w Salt Lake City wraz z żoną oraz piątką dzieci. Jest bestsellerowym pisarzem, którego powieści goszczą na listach hitów „The New York Timesa”, a ich nakład sięga kilkunastu milionów. Są one tłumaczone na dwadzieścia dwa języki i w wielu krajach biją rekordy sprzedaży. Evans jest laureatem wielu literackich nagród jak na przykład „1998 American Mothers Book Award”, „Storytelling World Award”, czy „2005 Romantic Times Best Women’s Novel of the Year”. Założył organizację charytatywną „The Christmas Box House International”, która wspiera zaniedbane i wykorzystywane dzieci.

„Ulica Noel” to trzeci tom serii „Noel”. Słowo to pochodzi z łaciny i oznacza „narodzić się”. Choć nie trzeba tych książek czytać po kolei to opowiadają właśnie o tym, że w każdym życiu może narodzić się miłość i dobro, wystarczy tylko w to bardzo wierzyć. I właśnie w momencie, w którym Ellie i William tracą tę wiarę, los stawia ich na swojej drodze. Czy będzie to dla nich nowy początek?

Ellie nie ma w życiu lekko. Pracuje na dwie zmiany w przydrożnym barze, ledwo wiążąc koniec z końcem, a także samotnie wychowuje syna. Jej mąż nie żyje, a Dylan jest dla niej całym światem. Jest pracowita, zaradna, życzliwa i pomaga ludziom w potrzebie. Jednak kończy się to w momencie, kiedy zaczyna się obrażanie jej czarnoskórego dziecka. William jest nowy w miasteczku i wzbudza zainteresowanie miejscowych. Jest żołnierzem, który zmaga się z syndromem stresu pourazowego i walczy z demonami przeszłości. Czy znajdą wspólnie szczęście?

Książka ta została napisana w narracji pierwszoosobowej z perspektywy Ellie, a każdy rozdział został rozpoczęty fragmentem jej dziennika. Powieść ta jest przepełniona świąteczną atmosferą, bohaterowie przygotowują się do Świąt, a za oknami z nieba spada biały puch. Jednak w powieściach Evansa nie jest tylko słodko. Po pierwsze tworzy on bohaterów realnych, którzy zmagają się z ludzkimi problemami, a także nie są bez wad. Na ich przykładzie porusza tu trudniejsze tematy, m.in. rasizm, brak tolerancji, czy syndrom stresu pourazowego.

„Ulica Noel” to ciepła i poruszająca historia o samotności, nadziei i miłości. Moim zdaniem to idealna historia na ten magiczny okres w roku, w którym ja bardzo potrzebuję lekkich, ale podnoszących na duchu historii, które okraszone są świątecznymi przygotowaniami i otulają niczym biały puch.

Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova.



środa, 17 listopada 2021

Lena Kiefer – Don’t hate me

Lena Kiefer – Don’t hate me

Tytuł książki: Don’t hate me

Autor: Lena Kiefer

Wydawnictwo: Jaguar

Ilość stron:  448

Data wydania: 27.10.2021

Lena Kiefer już jako dziecko lubiła wymyślać różne historie i je opowiadać. Mieszka z mężem w pobliżu Bremy, ukończyła germanistykę. Wszystko planuje i jak sama o sobie mówi, jest uzależniona od kalendarzy i harmonogramów. Kolekcjonuje bluzy, uwielbia konie, a także frytki. Tworzy powieści fantasy oraz historie obyczajowe. „Don’t hate me” to drugi tom serii „Don’t love me”. Są one ze sobą ściśle powiązane, więc należy je czytać we właściwej kolejności.

Kenzie po tym jak została okłamana, ze złamanym sercem wróciła do swojej codzienności. Jednak niespodziewanie otrzymuje propozycję nie do odrzucenia od samej Theodory Henderson. Ma pomóc przy zaprojektowaniu kurortu na Korfu. Po otrzymaniu zapewnienia, iż nie spotka tam jej syna, zgadza się. Zaś Lyall pragnie skupić się na studiach, ale on również otrzymuje propozycję mamy. Co się wydarzy, kiedy dojdzie do ponownego spotkania Kenzie i Lyalla?

Dwójka głównych bohaterów wydawała się być idealną parą. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale tajemnice rozdzieliły ich drogi. I tutaj widzimy, że oboje starają zapomnieć i ruszyć do przodu. Tylko, że kiedy kochało się naprawdę to nie jest takie proste. A kiedy los ponownie stawia ich na swojej drodze, okazuje się, że ich uczucia wciąż są żywe. Jednak mamy tu do czynienia z wątkiem hate-love, ponieważ ich drogi nie rozeszły się w przyjaznych stosunkach i z jednej strony starają się trzymać siebie na dystans, a z drugiej nie potrafią być wobec siebie obojętni.

Kiefer zastosowała tu narrację pierwszoosobową, naprzemiennie z perspektywy Lyalla i Kenzie. Dzięki temu razem z tymi postaciami, czytelnik przeżywa różne emocje. I to jest mocna strona tej powieści. Nie sposób przejść przez tę lekturę obojętnie. A na przykładzie tej dwójki autorka pokazuje jak trudno jest odbudować raz nadwyrężone zaufanie. Droga do tego, aby ponownie uwierzyć danej osobie jest długa i należy wykazać się cierpliwością, więc jeśli uczucie jest prawdziwe to należy walczyć.

„Don’t hate me” to udana kontynuacja i ja już nie mogę się doczekać kolejnego! Powtórzę się, ale Wydawnictwu Jaguar wydaje powieści młodzieżowe, które nie są przesłodzone i naiwne, a przekazują ważne treści, są emocjonalne i nie sposób się od nich oderwać. Dlatego właśnie wciąż po nie sięgam, mimo iż rzadko już czytam ten gatunek.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Jaguar.



poniedziałek, 15 listopada 2021

Katarzyna Żwirełło – Nim padnie pierwszy strzał

Katarzyna Żwirełło – Nim padnie pierwszy strzał



Tytuł książki: Nim padnie pierwszy strzał

Autor: Katarzyna Żwirełło

Wydawnictwo: Dreams

Ilość stron:  304

Data wydania: 22.09.2021

Katarzyna Żwirełło urodziła się w 1989 roku w Łodzi, gdzie ukończyła studia polonistyczne. Przez kilka lat mieszkała w Amsterdamie i to tam zaczęła pracować nad swoją pierwszą serią kryminalną „Między Prawami”. Po powrocie do kraju osiedliła się w Warszawie. Debiutowała w 2011 roku. Nie znałam do tej pory twórczości autorki, choć wiem, iż publikowała jako Vera Eikon i od dawna obiecywałam sobie, że w końcu sięgnę po jej książki.

Podczas próby zatrzymania groźnego gangu ma miejsce ogromna tragedia. Dochodzi do strzelaniny w wyniku, której ginie zasłużony funkcjonariusz, a drugi zostaje ciężko ranny. Dla Alana Berga sprawa nabiera charakteru osobistego z uwagi na to, iż ucierpiał jego przełożony. Robi wszystko, aby dopaść przestępców. Jest zdeterminowany, aby osiągnąć swój cel. Jednak, czy obędzie się bez kolejnych ofiar?

Muszę przyznać, że autorka świetnie poradziła sobie z kreacją postaci, które wypadają bardzo realistycznie. Świetne portrety psychologiczne uzyskała pokazując również życie prywatne funkcjonariuszy, zwracając szczególną uwagę na to jak wyglądało przed akcją oraz po niej. Alan Berg zwany Procą jest postacią, która od początku zyskuje sympatię czytelnika. Choć jest młody to jednocześnie bardzo ambitny, a także zdeterminowany i nie brak mu zapału oraz porywczości. Z tego, co się zorientowałam to postać ta pojawia się również w serii „Między Prawami”.

Autorka zastosowała tu narrację trzecioosobową. Rozdziały są bardzo krótkie, a Żwirełło nie umieszczała tu zbędnych, przydługich i nic nie wnoszących opisów, więc książkę tę czyta się szybko. Akcja jest dynamiczna i pełna zwrotów, dzięki czemu nie da się nudzić się przy tej lekturze. Jako inspiracja do napisania tej powieści, posłużyły prawdziwe wydarzenia, które miały miejsce w nocy z 5 na 6 marca 2003 roku i rozegrały się w Magdalence. Jednak jak podkreśla sama autorka, była to jedynie inspiracja i nie jest to w żaden sposób literatura faktu.

„Nim padnie pierwszy strzał” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Żwirełło, ale z pewnością nie ostatnie. Znalazłam w tej książce wszystko, co cenię w kryminałach, czyli wartką akcję, rzeczywiste postaci i wielowątkowość. Dla fanów tego gatunku jest to pozycja obowiązkowa!


Moja ocena:  7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Autorce.

czwartek, 11 listopada 2021

Rebecca Serle – Moja lista gości

Rebecca Serle – Moja lista gości



Tytuł książki: Moja lista gości

Oryginalny tytuł: The dinner list

Autor: Rebecca Serle

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Ilość stron:  320

Data wydania: 13.10.2021

„Dobro nie może istnieć bez zła. Są jak dwie nici DNA. Misternie i nieodwołalnie splecione ze sobą. Czasami wygrywa dobro, czasami zło. Nie walczymy o permanentny triumf dobra, lecz o równowagę. I tak już jest.”

Sabrina swoje urodziny, co roku spędza z najlepszą przyjaciółką Jessicą jedząc wspólnie kolację. Tym razem Sabby kończy trzydzieści lat i jest całkiem podobnie, jednak dołączają do nich także jej były narzeczony, ojciec, profesor oraz Audrey Hepburn. Jak to możliwe, że wszystkie te osoby, które kiedyś umieściła na liście, są tu dziś z nią obecne? I jak potoczy się ta uroczystość, ponieważ niekoniecznie są to osoby, z którymi kobieta ma dobre relacje?

„…ludzie w związkach są albo kwiatami, albo ogrodnikami. Dwa kwiaty nie powinny być razem; potrzebują kogoś, kto będzie ich wspierał, pomagał im rosnąć.”

Ciężko pisać mi o tej książce, ponieważ była tak dobra, że nie jestem pewna, jakich użyć słów, aby to oddać. Zacznę od tego, iż akcja rozgrywa się w ciągu kilku godzin, czyli rozgrywa się jedynie w czasie kolacji. Rozdziały te przeplatane są retrospekcjami z przeszłości Sabriny. A żeby czytelnik mógł ją lepiej zrozumieć, autorka spisała tę historię w narracji pierwszoosobowej. Powieść ta od samego początku jest wciągająca i ciężko ją odłożyć dopóki nie przewróci się ostatniej strony. A nawet wtedy jest to trudne, bo gwarantuję, że zostawi Was ze złamanym sercem i kilkoma refleksjami.

„To żal zatrzymuje nas w miejscu. Radość przepuszcza swobodnie chwile.”

Sama historia jest trochę nierealna, ponieważ przecież Audrey Hepburn nie żyje. Jak zatem to możliwe, że znalazła się z naszymi bohaterami na kolacji? Ze spotkania takich osób z życia bohaterki musiała powstać poruszająca historia. No bo co były narzeczony może robić z Sabby przy jednym stole w tak ważnym dla niej dniu skoro się rozstali? Podoba mi się, że za sprawą tego spotkania, Serle starała się przekazać naprawdę wiele mądrych przesłań, które skłonią czytelnika do pewnych rozważań.

„Przeznaczeni. Kiedyś tak o nas myślałam. Że jesteśmy sobie przeznaczeni. Że gwiazdy połączyły nas ze sobą. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że może nie na zawsze.”

„Moja lista gości” to niezwykle emocjonalna powieść o stracie, bólu, cierpieniu, miłości, przyjaźni, wybaczeniu, pożegnaniach oraz o ruszaniu do przodu. Serle pokazuje, że trzeba pogodzić się z przeszłością, zamknąć pewne rozdziały w swoim życiu, aby móc ruszyć do przodu i spróbować zaznać szczęścia. Tę historię po prostu trzeba przeczytać! To z pewnością jedna z lepszych książek tego roku.

„Bycie z partnerem, z którym możesz istnieć w świecie, a nie z którym musisz się chować, bardzo ułatwia życie.”


Moja ocena:  8/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.

wtorek, 9 listopada 2021

Anna H. Niemczynow – Sen na pogodne dni

Anna H. Niemczynow – Sen na pogodne dni

 

Tytuł książki: Sen na pogodne dni

Autor: Anna H. Niemczynow

Wydawnictwo: Luna

Ilość stron:  352

Data wydania: 13.10.2021

Anna H. Niemczynow jest mamą, żoną i pisarką. Urodziła się w 1982 roku i jest absolwentką nauk politycznych, prawa administracyjnego oraz pedagogiki na Uniwersytecie Szczecińskim. Swoją debiutancką powieść "W maratonie życia"  wydała w 2017 roku. Od tamtej pory  ukazało się już 11 książek Niemczynow, a popularność zyskała, dzięki pozycjom takim jak "Zostań, ile chcesz", "Jej portret", czy "Bluszcz". Dopiero poznaję twórczość tej autorki i "Sen na pogodne dni" jest dopiero drugą z jej dorobku, po którą sięgnęłam.

Leoni i Helmut mieszkają w północnej Bawarii w Niemczech i są małżeństwem idealnym. Przeżyli razem już wiele snując wspólne plany o powrocie na stare lata do miejsc, które niegdyś należały do ich kraju. Liza wyemigrowała do Ameryki, aby syn mógł się wychowywać wśród obojga rodziców. Zaś Martin jest nieszczęśliwy w swoim małżeństwie. Co łączy tych bohaterów?

Najbardziej poruszyła mnie historia małżeństwa Leoni i Helmuta. To para, która wiele razem przeszła i wciąż bardzo się kochają, a także wzajemnie wspierają. Nawet kiedy u kobiety postępuje Alzheimer, mężczyzna początkowo nie chce oddać jej do domu opieki i stara się zapewnić jej opiekę na miarę własnych możliwości. Taki mąż to prawdziwy skarb. Liza to wciąż dość młoda kobieta, która ma już prawie dorosłego syna. A ponieważ lata poświęceń nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, postanawia w końcu pomyśleć o sobie przenieść się do Bawarii, aby podjąć pracę w domu opieki. Martin to mężczyzna, który źle ulokował swoje uczucia. Stracił nadzieję na uratowanie swojego małżeństwa z Martą, której priorytety są zupełnie inne od jego. Trwał w tym ze względu na córkę, jednak wynajmuje mieszkanie i zatrudnia się jako kucharz w domu opieki.

Niemczynow potrafi operować językiem w piękny sposób. Historie jej bohaterów są niezwykle emocjonalne i nie da się razem z nimi nie przeżywać ich rozterek. Najbardziej jednak poruszyła mnie historia Leoni i Helmuta. Autorka na przykładzie tego małżeństwa pokazuje postępującego Alzheimera, ale także jaki ma to wpływ na bliskich osoby cierpiącej na tę chorobę. Jak to jest kiedy miłość twojego życia przestaje cię poznawać? Nie chciałabym nigdy się tego dowiedzieć.

"Sen na pogodne dni" to niezwykle przejmująca historia o miłości, tęsknocie, nadziei, poszukiwaniu siebie i walce o swoje szczęście. Bohaterowie zostali świetnie wykreowani, a na ich przykładzie autorka pokazuje, że nie zawsze jest tylko dobrze lub źle, a po każdej burzy wychodzi słońce.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Luna.



niedziela, 7 listopada 2021

Anna H. Niemczynow – Bluszcz

Anna H. Niemczynow – Bluszcz

Tytuł książki: Bluszcz

Autor: Anna H.Niemczynow

Wydawnictwo: Luna

Ilość stron:  440

Data wydania: 13.10.2021

Anna H. Niemczynow urodziła się w 1982 roku. Studiowała nauki polityczne, prawo administracyjne oraz pedagogikę na Uniwersytecie Szczecińskim. Po uzyskaniu dyplomów,  pracowała jako urzędnik państwowy. Mieszka wraz z mężem oraz dwójką dzieci w Kulumbach w północnej Bawarii. Debiutowała w 2017 roku powieścią "W maratonie życia", ale popularność zyskała dzięki kolejnym książkom "Bluszcz", "Jej portret", czy "Zostań, ile chcesz".

Julita jak co roku szykuje się wspólnie z mężem Gerardem oraz dziećmi, Kamilą i Marcinem do rodzinnego, wakacyjnego wyjazdu. Wypoczynek zapowiada się tak samo jak zawsze, nudnie i monotonnie. Pewnego dnia jednak mąż kobiety przekracza granicę, a ona wraz z dziećmi ucieka do swojej jedynej i najlepszej przyjaciółki, Elżbiety. Czy kobieta zawalczy o siebie i swoje szczęście?

Julita Snarska jest kobietą, która zajmuje się domem oraz rodziną, nigdy więc nie pracowała zawodowo. To spowodowało, iż niestety jest uzależniona od Gerarda, który jest tyranem. Kobieta dwoi się i troi, aby mu się przypodobać, co sprawia, iż można ją nazywać bluszczem. Stale upokarzana i poniżana przez męża, wciąż przy nim trwa. To była dla mnie dość smutna historia, ale na szczęście, w jej trakcie, główna bohaterka przechodzi przemianę i stara się przejąć w końcu stery nad swoim życiem. Na szczęście mogła liczyć na wsparcie swojej przyjaciółki, Elżbiety. Kobieta ta mieszka sama ze zwierzętami w dużym domu. To było dla Julity nieocenione wsparcie i każdy powinien mieć w swoim życiu taką osobę, na którą może liczyć na dobre i na złe, bez względu na wszystko.

"Bluszcz" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Anny H. Niemczynow. Cieszę się, iż powieść ta została wznowiona, ponieważ pewnie jeszcze długo odkładałabym sięgnięcie po nią. Tymczasem autorka pisze w piękny sposób o trudnych, ale jednocześnie życiowych tematach. Na przykładzie Julity ukazuje obraz kobiety, która zatraca siebie, dbając o męża, który ją źle traktuje. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale zostały tu również poruszone kwestie homoseksualizmu, a także mocno wpajanych od dzieciństwa zasad i tradycji, które rzutują na dorosłe życie.

Podsumowując, "Bluszcz" jest piękną i poruszającą historią o tym, że egoizm, ale ten zdrowy jest ważny i potrzebny. Nie można przez całe życie odkładać swoich potrzeb i marzeń na później. Jest to również opowieść o tym, że na zmiany nigdy nie jest za późno.


Moja ocena: 7/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Luna.

czwartek, 4 listopada 2021

Beth O-Leary – W drogę!

Beth O-Leary – W drogę!

 

Tytuł książki: W drogę!

Oryginalny tytuł: The road trip

Autor: Beth O’Leary

Wydawnictwo: Albatros

Ilość stron:  416

Data wydania: 29.09.2021

Beth O’Leary urodziła się w 1993 roku. Pochodzi z południa Anglii, obecnie mieszka na przedmieściach Londynu. Ukończyła filologię angielską. Karierę zaczynała pracując w wydawnictwie publikującym książki dla dzieci. Obecnie jest pełnoetatową powieściopisarką, a w wolnych chwilach, w których sama nie pisze, czyta. Debiutowała powieścią „Współlokatorzy”, która została okrzyknięta najbardziej wyczekiwanym debiutem roku. Co ciekawe, historia ta została napisana w trakcie podróży pociągiem do oraz z pracy. Poprzednie dwie opowieści O’Leary bardzo mi się podobały, więc do „W drogę!” podchodziłam pełna oczekiwań.

Addie i Deb wybierają się na ślub przyjaciółki. Czeka ich kilkugodzinna wyprawa, więc starannie ją zaplanowały, przygotowując sobie przekąski, a także playlistę na tę okazję. Niestety nie przewidziały, że będą miały stłuczkę w dodatku z byłym chłopakiem Addie oraz jego przyjacielem, którzy również zmierzają na tę samą uroczystość. W ten sposób mają do przebycia w piątkę, ponieważ jest jeszcze nieznajomy, do przebycia kilkaset kilometrów. Jak upłynie im ta podróż?

Doceniam to, jaką O’Leary jest obserwatorką i jak trafnie swoje wnioski dotyczące ludzi przelewa na papier. Jej bohaterowie są świetnie wykreowani. Nie są pozbawieni wad, zmagają się z różnymi problemami, a to sprawia, że są po prostu ludzcy. Czworo pasażerów poza tym na gapę, niegdyś spędzili razem wakacje, na których Addie i Dylan zostali parą. Nie do końca rozumiałam postępowanie mężczyzny i ciężko było mi zapałać do niego sympatią. Deb to siostra Addie, a Marcus jest najlepszym przyjacielem Dylana. Zaś Rodney szukał podwózki na ślub koleżanki z pracy.

Akcja tej powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych – teraz i wtedy, czyli wydarzenia po rozstaniu oraz przed, kiedy to para się poznawała i zakochiwała w sobie. Dodatkowo autorka zastosowała tu narrację pierwszoosobową, naprzemiennie z perspektywy zarówno Addie jak i Dylana. Lubię ten zabieg, ponieważ pozwala mi lepiej zrozumieć bohaterów oraz razem z nimi odczuwać niektóre emocje. Doceniam pomysł na fabułę, a także lekkie i zabawne pióro O’Leary. Zbudowała ciężką atmosferę, duszną, pełną tajemnic, wzajemnego żalu oraz pretensji, ale i dawnego żaru.

„W drogę!” to powieść o miłości, samotności, depresji, a także presji. To dobra książka, choć autorka wysoko postawiła sobie poprzeczkę i ta akurat podoba mi się najmniej. Nie mniej jednak uważam, że warto po nią sięgnąć, ponieważ może rozbawić jak i skłonić do refleksji.

Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros.



wtorek, 2 listopada 2021

Wojciech Chmielarz – Dług honorowy

Wojciech Chmielarz – Dług honorowy

Tytuł książki: Dług honorowy

Autor: Wojciech Chmielarz

Wydawnictwo: Marginesy

Ilość stron:  400

Data wydania: 13.10.2021

Wojciech Chmielarz urodził się w 1984 roku i jest dziennikarzem, a także autorem kryminałów. Publikował swoje tekst między innymi w "Pulsie Biznesu", "Pressie", "Pocisku", "Nowej Fantastyce" i "Polityce". Jest laureatem "Nagrody Wielkiego Kalibru", "Wielkiego Kalibru Czytelników" nagrody Złoty Pocisk oraz Grand Prix Warszawskiego Festiwalu Kryminalnego. Jeden z jego thrillerów, "Żmijowisko" został zekranizowany dla Canal+. "Dług honorowy" to drugi tom serii "Bezimienny".

W niewielkiej wsi Wilki społecznością wstrząsnęła tragedia. W łodzi dryfującej po jeziorze, znaleziono na wpół zwęglone ciało Oli. Policja jako mordercę typuje miejscowego odludka, znanego z agresji. Jednak Bezimienny ma dług do spłacenia i nadszedł na to czas. Pojawia się w Wilkach, aby przeprowadzić własne śledztwo, które doprowadzi go do skrywanych tajemnic.

Bezimienny to intrygujący bohater. Nie sposób nie obdarzyć go sympatią, choć zdarza mu się popełniać błędy. Tak naprawdę czytelnik nie wiele o nim wie, jest dość tajemniczy i to jeden z powodów, dla których sięgnęłam po tę powieść, bo chciałam lepiej go poznać. Jest inteligentny, a także jest zdolny do poświęceń dla dobra innych. Chmielarz potrafi dobrze kreować postaci. Ci są nieoczywiści, ciężko na początku stwierdzić, czy są dobrzy, czy źli.

Książkę tę czyta się dobrze, styl autora jest przyjemny. Lubię wykorzystany tu motyw małej, zamkniętej społeczności. Gdzie ludzie znają się od dawna, znają swoje sekrety, ale kiedy przybywa do nich ktoś obcy, stają się wrogo nastawieni i nabierają wody w usta. To spowodowało, że atmosfera nabrała odpowiedniego, gęstego i dusznego klimatu.

"Dług honorowy" to kolejna dobra książka w wykonaniu Chmielarza. Autor ten potrafi stworzyć ciekawego bohatera, któremu się kibicuje, a także niesamowity klimat. Niestety tym razem niektóre rzeczy zbyt szybko udało mi się przewidzieć, a także uważam, że były oderwane od rzeczywistości.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Marginesy.



Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger