czwartek, 17 stycznia 2019

Jussi Adler-Olsen - Zabójcy bażantów



Tytuł książki: Zabójcy bażantów
Oryginalny tytuł: Fasandræberne
Autor: Jussi Adler-Olsen
Wydawnictwo: Sonia Draga
Ilość stron: 384
Data wydania: 15.11.2017

Przed dwudziestoma laty brutalnie zamordowano rodzeństwo, które uczęszczało do elitarnej szkoły z internatem. Jeden z kilku podejrzanych przyznał się do winy, został skazany i obecnie odsiaduje wyroku. Sprawa ta w tajemniczych okolicznościach ląduje na biurku Carla Mørcka. Kilka poszlak oraz nowe dowody sprawiają, że podkomisarz angażuje się w tę sprawę. Razem ze swoim asystentem Assadem oraz Rose pracują nad rozwiązaniem tej sprawy.

„Zabójcy bażantów” to drugi tom serii o Departamencie Q. Tę serię poznaję niestety zupełnie nie po kolei, bo najpierw obejrzałam filmy na podstawie dwóch pierwszych części, a potem sięgnęłam po najnowsze tomy, by następnie wrócić do tych pierwszych. Do sięgnięcia po te książki, skłoniły mnie filmy, które zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Książki wypadają zdecydowanie lepiej, choć muszę przyznać, że drugi tom w porównaniu z pierwszym wypada trochę gorzej i takie same odczucia miałam wobec ekranizacji.

W tej pozycji występuje narracja trzecioosobowa. Większość wydarzeń poznajemy poprzez kolejne etapy śledztwa Carla Mørcka, ale przeplatają się one z fragmentami dotyczącymi życia oraz planów Kimmie. We fragmentach dotyczących kobiety zdarzają się również retrospekcje, przybliżające czytelnikowi jej przeszłość. Muszę przyznać, że z zaciekawieniem śledziłam te fragmenty. Głównie ze względu na to, że autor dość dobrze zaprezentował jej psychikę, jej sposób myślenia, a także co ją doprowadziło do obecnej sytuacji.

W „Zabójcach bażantów” ponownie spotykamy się z bohaterami, których miałam już okazję polubić w poprzednich książkach autora. W tej części do załogi Departamentu Q dołącza Rose, która okazuje się bardzo pomocna, ale jest również stanowcza i nie przebiera w słowach nawet wobec swojego przełożonego. Cenię w książkach humor, a tutaj jest go całkiem sporo w dialogach Carla, Assada i Rose.

W tej książce Jussi Adler-Olsen porusza tematy przemocy, wychowywania się w domu, w którym nie okazywało się uczuć, a także pokazuje świat pełen wykorzystywania wpływów wynikających z wysokiej pozycji społecznej, w którym szantaże i zastraszanie są na porządku dziennym. W tej części mniej wciągające dla mnie było samo śledztwo, a bardziej interesowała mnie psychika złoczyńców. Dodatkowo bardzo nie lubię czytać, ani słyszeć o przemocy wobec zwierząt, jaką jest trzymanie ich w skandalicznych warunkach, czy urządzanie bezsensownych polowań dla przyjemności. Trochę naciągany był dla mnie również fakt, że Kimmie czekała tak długo na wcielenie swojej zemsty w życie.

Podsumowując, „Zabójcy bażantów” to dobry kryminał, choć na tle innych książek, w moim odczuciu wypada słabiej. Nie zmienia to jednak faktu, że polubiłam załogę Departamentu Q i z wielką chęcią dalej będę sięgać po książki z tej serii.


Moja ocena: 6/10


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Sonia Draga.




2 komentarze:

  1. Tę serię mam w planach, ale nie wiem kiedy uda mi się po nią sięgnąć. Mam nadzieję, że już niedługo. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedynymi kryminałami jakie czytałam była te Agaty Christie lol
    Zainteresowałaś mnie :)
    ~Pola z www.czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Books and Cats Lover , Blogger